środa, 29 września 2010

Daleko...

...od domu. Jego otulającego ciepła, znanych miejsc, haftów, marzeń.
Ciągle w drodze. W jeden tydzień ponad 2 000 kilometrów. Z małym bąblem. Ciężko, ale prę do przodu... Brak mi haftów i waszych blogów. Czasami w przelocie na kilka zerknę i biegnę dalej... A tak lubię spokój i podróże, ale nie aż tak intensywne...

środa, 22 września 2010

Bo Anioły są wśród nas...

I to na każdym kroku. Dla mnie takim najważniejszym Aniołem jest moja Mama do której mogę zadzwonić w środku nocy i liczyć na Nią, a Aniołkiem, niewinną duszyczką mój Synek. Czasami jestem tak zmęczona, że padam na nos, ale pamiętam jak moja kuzynka powiedziała "Nie ma się co bać nocnego wstawania, bo na to ma się siłę." A mój Synek daje mi właśnie taką siłę, że codziennie wstaję, jestem z Nim i cieszę się z każdej naszej chwili. Dlatego zrobiłam dla Niego takie trzy Aniołki, aby Go pilnowały i uważały na Niego.








wtorek, 14 września 2010

Nadal jestem...

...zajęta wyszywankami i synuniem... i długo tak jeszcze będzie :) Czas tak szybko pędzi, ku jesieni i zimie... Już martwię się na zapas co będzie ze spacerkami, bo zawsze wychodzimy dwa razy w ciągu dnia. Drugi spacerek tek koło 16:30... Czasami nawet pózniej... A jak czas zostanie zmieniony... Brr... W ciąży na kanapie ten czas spędziłam i wyszywałam i filmy oglądałam. Niecały rok temu... Damy radę. Na jesień chcę kupić gumiaczki, bo deszczowy ten rok. A na zimę ciepłe rękawice, bo na rączce od wózka łąpki szybko zmarzną.

Tymczasem zabawiłam się w projektowanie hafciku. Takie dwa małe przerywniki przy większej pracy. Zdjęcia jeszcze w jesiennym słońcu i wśród moich ukochanych... chryzantem.



wtorek, 31 sierpnia 2010

Sypialnia cz. II

Hmm... Na naukę to nigdy za pózno... Ostatnio (na początku miesiąca, ale ten czas taaak szybko leci) bawiłam się opcjami komentarzy i wyłączyłam moderowanie ich przed pojawieniem się ich pod danym postem. Chyba do tego wrócę, bo taka gapa jestem, że ostatnich nie zauważyłam, a tak to wiedziałam co się dzieje i wszystko pod kontrolą było... Przepraszam i odpowiadam, a głowę popiołem sypię :)

Michalinko (mam nadzieję, że mogę tak bezpośrednio:)) Rocznica dopiero 2 :), a mamy wrażenie, że po ostatnich miesącach wszelkiego rodzaju zawirowaniach to 10 :), a Damy jeszcze na tamborku. Czerwona, bo ponownie mi jednego koloru brakło... A tak byłam święcie przekonana, że go posiadam... A za ramkami już się rozglądam, ale w sklepie nic ciekawego, a do zakładu, gdzie oprawiają prace wszelkiej maści trochę daleko, a mi się już coś marzy na tę okoliczność.

vena7: Dziękuję za miłe słowa...

Mąż stwierdziłby, że to u mnie normalne takie gapiostwo, ale ja zawsze coś namodze... Jeszcze raz przepraszam :) i obiecuję poprawę i oprawę moich Dam jeszcze w tym roku :):)

A wracajc do tematu posta...

To kolejne moje prace, wszystkim dobrze znane wzorki w mojej interpretacji. Niestety mam wrażenie, że coś im brakuje...

Nad łóżkiem wszystkie cztery...


A tu z bliska...







P.S. Chyba wpadłam po same uszy z haftami w typu tych sypialnianych, bo ciągle za takimi się rozglądam :)

niedziela, 29 sierpnia 2010

A w sypialni... cz.I

A w sypialni przez przypadek króliuje pomarańcz, czerwień i czerń. Wyszło z przypadku. Po wcześniejszej właścicielce mieszkania pozostała czarna szafa. Mąż wybrał łóżko w czarnym obiciu, a ja narzutę w kolorze czerwieni i pomarańczu. Do tego doszły czerwone zasłony  i firanki, sznurki, pomarańczowe. A na koniec łóżeczko, które nie jest czarne, ale pościel syneczka pasuje, bo pomarańczowa :)

A na ścianach nie pasuje, aby nic nie było... Dlatego powstało kilka "wyszywanek", jak to moja rodzinka określa. W czerni z domieszką pomarańczu...




A w czasie niemocy twórczej powstał mały igielnik, który nie będzie używany zgodnie ze swoim przeznaczeniem, ale jako ozdoba... Jeszcze nie wiem w jakim miejscu, ale... Ale taki mam na ta chwilkę kaprys, bo żal mi go schować do pudełka z nicmi i wyszywankami .



wtorek, 24 sierpnia 2010

Mulinkowo...

Mulinki nawinełam. Nie wszystkie, bo wstyd się przyznać pełno jest podwójnych, potrójnych, a nawet poczwórnych. Jest to trochę nauczka dla mnie na przszłość, że należy dobrze sprawdzać zasoby i dopiero wtedy decydować się na kolejne zakupy, gdyż te powtórzone kolory to zmarnowane pieniążki, a nie wszystkie przydadzą mi się w najbliższym czasie :(

Piękne te mulinki w takim rządku.




Kanwa opalizyjąca do mnie dotarła i już coś na niej dłubię. Powolutku, bo w domu połamany mąż :) i Mały Mężczyzna, który w bardzo jasny i stanowczy sposób pokazuje swoje zdanie. Czy to normalne w tym wieku :) ?

A tu po deserku.



sobota, 14 sierpnia 2010

Goroąco...

Ale mimo tego coś trzeba robić. Właśnie dołączyłam do grona miłośniczek bobinek. Nawijam, nawijam i jeszcze raz nawijam. Dobrze, że nie językiem :), bo tego nawijania dużo przede mną i nieodpowiednie mięśnie byłyby za bardzo wyćwiczone. Zamówiłam ostatnio dwie paczki, aby poszerzyć moje hobby o kilka nowinek, w moich zbiorach, bo na salonach hafciarskich już dawno królują :) Jestem zachwycona zakupami i przerażona moją stagnacją :)

A oto co zamówiłam: nawijarkę, bobinki, kółka do bobinek, taśmę Aide, mazak spieralny i samoznikający, kanwę rustykalną i marmurkową, w odcieni zieleni. Pomysły już mam na ich wykorzystanie, ale najpierw jeszcze jedna paczka, gdzie znajduje się kanwa opalizująca i dopiero się zacznie wyszywanie :)

A oto moje zakupy




A to czeka na nawijanie...




Dziś mamy również małe święto. Mój mały syneczek obchodzi imieniny. Swoje pierwsze. Wcześniej Maksymiliana było obchodzone 12 pazdziernika, a obecnie drugi raz w roku przypada 14 sierpnia na pamiątke św.Maksymiliana Kolbe.

Wszystkiego dobrego synuniu.

czwartek, 12 sierpnia 2010

I znowu czerwień

Po raz kolejny czerwień zakrólowała na moim tamborku, ale to na tą chwilę koniec z tym kolorem w roli głównej. Dokończyłam mój projekt. Dwa duże samplery i do tego po dwa serduszka w odpowiadających im kolorach. Jestem z efektu bardzo zadowolona, gdyż jednokolorowe hafty są piękne. Choć czasem "oczoplasu" można dostać:) Teraz czekam na dostawę ze sklepu hafciarskiego i jazda dalej z hafcikami, bo to co mi po głowie chodzi nie może się już doczekać realizacji, a palce już tęsknią za igła i nitką.

W międzyczasie wróciłam do prób szydełkowych. Kiedyś "popełniłam" serwetkę, ale jej ostatni rząd mi zafalował i trochę mnie to zraziło. Teraz trochę ręce sprawniejsze i może więcej zapału będzie... Zobaczymy :)

A tu moje ostatnie dzieło.




P.S. Z synkiem znowu u babci. Cudowny czas wakacji!!

czwartek, 29 lipca 2010

A jednak dalej jeden kolor...

Wpadłam jak śliwka w kompot :) Zauroczyły mnie jednokolorowce :) Baaaardzo :) i nie ma innej rady jak je wyszywać. Wymyśliłam sobie taką serię i powoli na finiszu jestem. Z wyszywaniem. O ramkach kwadratowych to pomarzyć można, ale chyba muszę się zmobilizować, odwiedzić jakiś sklep dla majsterkowiczów i sama zadziałać na tym polu walki nie jednej hafciarki :) Kłopot mam, aby oddać nawet do oprawy, bo tu gdzie obecnie mieszkam to ceny za taką usługę są bardzo wygórowane. Ale od czego mam dwie ręcę :)

A tu poniżej ostatnie moje twory - potwory. To górne serduszko powstało już wcześniej, ale przesyt zielonego sprawił, że zabrałam się za czerwony sampler, a teraz znowu był powrót do zieleni i za chwilkę znowu powrót do czerwieni i to na tą chwilę będzie tyle w tym dwukolorowym temacie.




LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...