Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moj Dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moj Dom. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 czerwca 2012

Wakacyjnie...

No tak... Wakacyjnie bylo u mnie juz dawno, a dzis u we wszystkich polskich szkolach pozegnalne dzwonki zabrzmia. Ja na ten czas musze poczekac jeszcze kilka lat, jak Maly M. bedzie wracal do domu z cenzurka... A nie tak dawno ja sama to robilam...

A dzis? Ucze sie, ale innym rytmem niz to mialo miejsce w latach szkolnych. Dzis tez mam inne podejscie do nauki... Chce, a nie musze... Choc u mnie z tym "musze" bylo tak troszke na poczatku bardziej niz "chce"... Zmiana wyksztalcenia i orientacji zawodowej na przyszlosc byla dla mnie wyborem pt.: "W jakim zawodzie znajde zawsze prace?" i wybralam... Ksiegowosc i dziedziny z tym powiazane. Na samym poczatku bylo ciezko. Chodzilam na zajecia i co drugie zdanie moze zrozumialam, gdyz wszystko bylo po niemiecku z uzyciem specjalistycznego slownictwa. Dzis nie zaluje. Wzielam sie w garsc i uczylam sie, uczylam i uczylam.

Dom i rodzina odczuly moje zaangazowanie w nauke, ale to droga ku lepszemu... Teraz powolutku odreagowuje ten ostatni rok, praca w ogrodzie, moim hobbym, wieksza iloscia czasu spedzanego z Malym M.

A tu moje poczynania z ostatnich dni...

Male, gazetkowe zakupy... i nowe inspiracje...


Na szydelko



Hafciki






Na druty (musze przypomniec sobie te technike:))



A tu na tamborku kolejna klatka dla ptaszka


I moje ogrudki... Nowa moja duma, choc ten duzy jeszcze bedzie sie zmienial...







A to z zyczeniami dla Was... Milego weekendu zycze.






piątek, 27 kwietnia 2012

Zieloni mi... Cz. II

A tu zielen z mojej najblizej okolicy. Czyli moje ogrodki, ktore sa sposcizna po wczesniejszych wlascicielach. Niestety pod moimi rzadami (albo stety) przechodza totalna zmiane. W obecnej chwili wszystko wycinam. Mam podejscie, ze jak cos jest stare, brzydkie i nie funkcjonuje jak trzeba to wycinam, przesadzam, wymieniam. Sadze, ze tak nalezy robic z "zielenia miejska". Szczegolnie, gdy wszystko bylo zapuszczone totalnie i rosliny nie chcialy rosnac, kwitnac, cieszyc oko!! A wiadomo, ze nalezy tu przyciac, tam dociac, aby byl efekt. Ok. Koniec tego gadnia. To moje ogrodki....

Maly ogrodek od ulicy tak wygladal jeszcze rok temu...





Ogrodek od strony dzedzinca. Rok temu...






Trawa na EURO 2012 :)





poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Zielen wokol mnie... Cz.I

Jestem tylko na chwilke. To forma "odpoczynku" od nauki. Jutro egzamin. Mam motyle w brzuchu i nerwy na wierzchu, a mialy byc schowane gleboko, gleboko... No nic jeszcze tylko 24,5h i pierwszy egzamin za mna. Kolejne dwa w maju, ale to jakby byl jeden, bo ten sam przedmiot, ale ustnie i pisemnie.

Koniec! Miala byc chwilka odpoczynku!!

Jak bylam mala albo i nie tak bardzo mala to przyznam, ze nie lubilam kwiatow... Dziwnie to brzmi, ale ja wiem, ze tak bylo. Ta pielegnacja... Podlewanie, naworzenie, obrywanie suchych listkow... A dzis nie wyobrazam sobie bez nich mieszkania... Jest wtedy takie puste...

Kwiaty jakie mam w domu to tylko takie, ktore mnie sie podobaja. Nie ide za moda i nie lece do kwiaciarni po nowosci. Moje kwiaty musza spelniac jeden najwazniejszy warunek: Musza byc wytrzymale z pwowdu wyjazdow do Polski...

A i drugi warunek... Albo je dostaje albo "kradne" pod okiem wlasciciela zasczepke :) Ponoc takie najlepiej rosna :)


Kradziony :)


Dostalam od meza:) Dawno...


Juz przekwitaja i niedlugo do ogrodu zostana wysadzone.
Kolory specjalnie dla meza, choc ja wole cieple barwy.

Wszystkie dostalam. Jak ktos wie jak pielegnowac
ten z prawej to czekam na rade :)

Podarowany od znajomej.

Od mamy...


Kolejny skrzydlokwiat. Ponoc to kwiaty, ktore nie wysychaja, nie umieraja. Rosna jak szalone. Ten w moim domu jest drugi. Wczesniejszy byl tak ze mna zwiazany, ze jak mialam problemy ze zdrowiem to obumarl...
Wierzy w cos takiego? Nie wierzyc? Sama nie wiem....

A to skrzynka z sadzonkami do ogrodu... Cos kiepskie sa... Ale co im sie dziwic jak pogoda nie sprzyjala :)

Lece do ksiazek... Trzymajcie za mnie kciuki :)

niedziela, 15 kwietnia 2012

Nowa lokatorka i...

Jak zobaczylam w sklepie to nie moglam sie oprzec :) Juz wczesniej widzialam wieksze, ale "ta" ma w sobie to cos:)

Szklarenka... Bo jak nazwac takie malenstwo mniejsze od pudelka od butow?? Juz jest na komodzie, a w srodku "hodowla" kroliczkow wielkanocnych. Bardzo mi sie podoba... Wpadam w zachwyt nad rzecza materialna, ale co moge poradzic na to, ze jestem wzrokowcem i uwielbiam piekne rzeczy?? Jest z tym klopot, bo moglabym ciagle kupowac takie pieknosci, ale gdzie pomiescic? Sila zaparcia i mocne postanowienie umiaru sa wyczerpujace :) Ale czasami sie wylamuje i kupuje, zbieram, eksponuje :)





A to stol w kaciku jadalnym (mam nadzieje, ze  niedlugo model okragly:) ), przede mna 2 egzaminy... Troche sie denerwuje, ale tez i ciesze, bo oznaczaja dla mnie koniec ciezkiego okresu nauki i braku czasu dla siebie i mojej rodzinki... A pozniej... Urlop, nowa praca... Marzenia, ach marzenia... Lubie jak sie spelniaja...




środa, 21 marca 2012

Wiosna, wiosna, wiosna ach to ty!

No tak... Wiosna, lenistwo by mozna powiedziec, a ja nie mam czasu... Za miesiac seria egzaminow, a w domu tyle do roboty, ze ide spac z kurami... Robotki przybywa pomalutku, bo moze co drugi, trzeci dzien godzinke nad nia usiade, a te z Was co haftuja wiedza, ze to prawie nic.. Ale juz niedlugo. Jeszcze tylko troszeczke. A niedawno bylo przede mna 10 miesiecy kursow!! Dzis tylko 1!!!! W sumie to juz prawie od 2,5 ciesze sie na zblizajacy sie koniec :), bo wiem, ze pozniej praca, praca, a ja niestety nie jestem kura domowa :), choc to nic zlego :) cos tam wiecej w budzecie domowym i troche wiecej czasu dla bliskich i na moje wyszywanki :):)

A tu zdjeciowe podsumowanie weekendu :) i przywitanie wiosny w naszym wykonaniu :) Do dzis czuje :):) Ogrodek zaniedbany przez wczesniejszych wlascicieli... Mam nadzieje, ze juz na swieta zazieleni sie tu trawka :):)





poniedziałek, 18 lipca 2011

Nowe...

...już jest. Mieszkanko... Dla mnie jeszcze wszyztko w powijakach, ale... Powolutku, powolutku... Na scianach nie mam ani jednego obrazu, na podłogach ani jednego dywanu, na parapecie tylko dwa kwiaty, ale juz wiemy, że tu dłużej pobędziemy :)

Bloga zapuściłam niemiłosiernie. Robótki ręczne również. Nie mogę się doczekać powrotu do nich, ale powoli... Muszę trochę "odgruzować" nasze otoczenie :) Każde pomieszczenie wymaga jeszcze wiele pracy, ale czasu jakoś brak. Mąż praca, ja kurs i tak życie leci.

Przeprowadzkę z powodu wcześniejszych włąścicieli musieliśmy wykonać w jeden dzień!! Dobrze, że z mebli przewieźliźmy tylko szafkę na komputer, łożko i jakieś tam drobiazgi. Reszta mebli... No niestety musieliśmy je odkupić. W tym kraju taki system barbażyński czasami panuje. Ale co tam.

Pokaże tylko zdjęcia z naaajwiekszej naszej dumy :)

Mój ten mały ok. 14m2



A dla chłopaków... 111,5m2



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...