Bez robotek chwile relaksu tez uznaje :) Podroze, muzea, male i wieksze wycieczki, gry planszowe, ksiazki, spotkania z przyjaciolmi... Jednak najbardziej lubie, gdy mozemy z mezem wybrac sie do teatru na musical. Mamy to szczescie, ze bilety otrzymujemy w prezencie. Nie zawsze, nigdy w pierwszym rzedzie, ale jak to sie mowi... Darowanemu koniowi...
Wczoraj bylismy na "Upiorze w operze". Cudowne, cudowne przedstawienie, choc tylko w formie koncertu. Bez dekoracji, strojow... Jednak muzyka, wykonanie i efekty specjalne, choc ograniczone, zrobily na nas piorunujace wrazenie. Owacje na stojaco. Cala publicznosc stala i klaskla! Piekne, piekne...
Gdy odwiedzicie Wieden i bedziecie mialy/mieli mozliwosc spedzic wieczor w teatrze to wybierzcie sie na przedstawienie! Nie kupujcie biletow w pierwszych rzedach. Cena przesadzona, widok nie najwspanialszy, chyba, ze ktos uwielbia ogladac nogi i buty artystow, a wrazenia takie jak w tych dalszych rzedach :) Ronacher - oficjalna strona teatru
Milego wieczora i milego weekendu zycze, bo zaczyna sie on juz jutro!!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wazne chwile. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wazne chwile. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 29 listopada 2012
niedziela, 8 kwietnia 2012
Alleluja!!
Zdrowych, wesolych i rodzinnych swiat Wielkiej Nocy Wam kochane zycze!!
Niech Jezus zmartwychwstaly Wam blogoslawi.
Niech Jezus zmartwychwstaly Wam blogoslawi.
piątek, 23 marca 2012
Milego weekendu zycze :)
Moj bedzie mial 5 dni!! Jade w odwiedziny do mamy... Po blisko 11 miesiacach nieobecnosci w rodzinnych stronach. Tesknilam. Jutro ta tesknota bedzie ukojona :)
Dom, rodzice, brat z bratowa i dzieciaczki... Pelnia szeczescia :)
Wam tez zycze udanego weekendu :)!!
Dom, rodzice, brat z bratowa i dzieciaczki... Pelnia szeczescia :)
Wam tez zycze udanego weekendu :)!!
Zdjecie zaporzyczone
wtorek, 14 lutego 2012
Walentynki, walentynki...
Duzo milosci Wam zycze. Dzis i kazdego kolejnego dnia. Choc nie jestem zwolenniczka tego swieta to mysle, ze kazdy powod jest dobry do obdarowania bliskiej osoby cieplym usmiechem, slowami "Kocham Cie" czy dotykiem dloni.
A tu moje tworki z tej okazji, bo kiedy nie serca jak nie 14 lutego? Zmobilizowalo mnie to swieto, mimo wszystko do dzialania :) Wszystkie sypialniane :)
A tu moje tworki z tej okazji, bo kiedy nie serca jak nie 14 lutego? Zmobilizowalo mnie to swieto, mimo wszystko do dzialania :) Wszystkie sypialniane :)
Tu zainspirowana jestem Jolinka, ktora juz dawno podbila moje serce swoimi serduchami :)
A tu miejsce docelowe serducha. Dzwonki bozonarodzeniowe (ale beda u mnie caloroczne, bo je uwielbiam :) ) i rama po lustrze. Stara, nieodnawiania, moja :)
Dwa kolejne.
Tonacja nie walentynkowa, ale moja sypialniana - szarosc, czern, biel...
A ten kolor w tle to lozeczko Malego M. Ma swoj pokoj, ale jeszcze blisko rodzicow, bo niestety budzi sie w nocy i gramoli do naszego lozka :)
środa, 27 lipca 2011
XV Światowe Letnie Igrzyska Polonijne
I znowu bez robótek, ale już coś tam na tamborku grzebię :)
W tym roku po raz 3 będę uczestniczyć w Igrzyskach Polonijnych. Super okazja do zwiedzenia kolejnego polskiego miasta, spotkania z ludźmi z całego świata czy wymienienia doświadczeń na temat życia na obczyźnie. Gdy po raz kolejny już tam jedziemy to spotykamy osoby z poprzednich Olimpiad, fajna sprawa... A tym bardziej w tym roku, bo jedziemy w 3jkę :) Najpierw byliśmy jako dwoje bliskich sobie ludzi z Dużym M., następnie w oczekiwaniu na potomka, a teraz już z Małym M. biegającym za tatą lub mamą :)
W tym roku po raz 3 będę uczestniczyć w Igrzyskach Polonijnych. Super okazja do zwiedzenia kolejnego polskiego miasta, spotkania z ludźmi z całego świata czy wymienienia doświadczeń na temat życia na obczyźnie. Gdy po raz kolejny już tam jedziemy to spotykamy osoby z poprzednich Olimpiad, fajna sprawa... A tym bardziej w tym roku, bo jedziemy w 3jkę :) Najpierw byliśmy jako dwoje bliskich sobie ludzi z Dużym M., następnie w oczekiwaniu na potomka, a teraz już z Małym M. biegającym za tatą lub mamą :)
Musiałam się z Wami tym podzielić, bo uwielbiam tą imprezę :) Jest mi tak miło na sercu jak jedziemy i spotykamy się w tak wielkim gronie. Zawsze na Olimpiadach wszyscy pytają "A gdzie następna?" i planują już urlopy, drogę itp., aby móc w kolejnej uczestniczyć :)
W tym roku piękny Wrocław...
Może ktoś ma ochotę nam pokibicować :) Ja zapraszam :)
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Wstyd, wstyd, wstyd...
No wstyd mi, że ostatnio byłam tu wieeeki temu... Wybaczcie i zrozumcie. Dziś spakowałam pierwsze pudło z naszego "pokaźnego" majatku. Juz za kilka dni czeka nas przeprowadzka do nowego mieszkanka. Jeszcze nic w tej kwesti, organizacyjnie, nie mamy ustalone... Kto pomoże, kiedy malowanie, kiedz rzeczy przekładanie... Ale termin jest. 1 lipca... Tak... A cztery dni wcześniej zaczynam kurs dla matek będących na macierzyńskim. Całe dwa miesiące. A póżniej jeszcze kolejne, jeszcze nieokreślone, bo to ma być już ten właściwy, zawodowy kurs. Cieszę się, bo Mały M. będzie ze mną jeźdźił. On do przedszkola na 2-4h, a ja na kursik. Aż żyć się chce jak człowiek ma szansę w świat wyjść, zdobyć nową umiejętność i patrzeć tak pozytywnie w przyśłość. Niedawno marudziłam Wam jak mi ciężko coś znaleźć. A tu już coś nowego na horyzoncie.
Jestem teraz bogatsza o nowe doświadczenia i jeśli mogę komuś poradzić, młodym matkom, tym co planują dziecko... Niech idą na kurs w czasie urlopu macierzńskiego, niech liczą na pomoc dziadków i wykorzystują to, bo później jest ogromnie ciężko wrócić na właściwe tory... Jeśli tylko jest szansa...
No, a jeśli chodzi o robótki... Dziś niestety nic nie pokażę. To co miało być obfocone leży brudne w koszu na pranie. Małego rączki docierają już wszędzie!! Żywe srebro z niego w 100% :)
poniedziałek, 25 kwietnia 2011
Wielkanoc 2011
W Dzień Zmartwychwstania Pańskiego życzę Wam wszystkiego dobrego. Dużo szczęścia i radości, pełno pisanek i miłych gości, kurczaczka żółtego i baranka beczącego. Niech nasze serca się radują i Alleluja wyśpiewują.
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Pisanek wielkanocnych czar...
Jak ten czas biegnie... Czy ktoś pośpiesza zegar? Niedawno Nowy Rok, roczek Małego M., a tu już Wilkanoc się kłania. Widzę jak ten czas mija. Niesamowite jak mi uciekają dni... Ale oczekujemy przeprowadzki i chyba dlatego tak dni liczymy i myślimy, że czas tak przecieka przez palce... Ale to też za sprawą Małego M. Nie ma weekendu, że gdzieś się nie wybieramy, spacerujemy, nowe miejsca odkrywamy. Z dzieckiem nie ma nudy.
Ten weekend to też wycieczka. Taka dla wszystkich, ale najbardziej dla mnnie :) Wybraliśmy się na jarmark wielkanocny. Czego tam nie było... Jajka, jajeczka, zające, zajączki... Dla każdego coś dobrego. Były również przedmity wogóle nie związane z Wielkanocą, wiec omijałam je szerokim łukiem... No cóż poradzę, że ja taka monotematyczna jestem? I jak Wielkanoc to Wielkanoc i koniec. A tu co mój obiektyw uchwycił. Cieszcie oczy i podpatrujcie :) A w przyszłym roku, a może i jeszcze w tym, ja coś z tego dobrodziejstwa, znajdę na Waszych blogach :) Inspirujmy się :):)
Ten weekend to też wycieczka. Taka dla wszystkich, ale najbardziej dla mnnie :) Wybraliśmy się na jarmark wielkanocny. Czego tam nie było... Jajka, jajeczka, zające, zajączki... Dla każdego coś dobrego. Były również przedmity wogóle nie związane z Wielkanocą, wiec omijałam je szerokim łukiem... No cóż poradzę, że ja taka monotematyczna jestem? I jak Wielkanoc to Wielkanoc i koniec. A tu co mój obiektyw uchwycił. Cieszcie oczy i podpatrujcie :) A w przyszłym roku, a może i jeszcze w tym, ja coś z tego dobrodziejstwa, znajdę na Waszych blogach :) Inspirujmy się :):)
Stoisko z haftowanymi serwetkami, woreczkami. Jak moglabym je pominac :)?
Kurze jaja malowane farbami, ozdabiane np.: koralikami.
Jajka pokryte haftem.
Jaja malowane, a na nich doklejona biedronka, kurczaczek w formacie mini-mini.
Szklane jaja.
Kroliczki, kroliki z trawz, sianka itp. materialow.
Jaja w formacie XXL.
Technika serwetkowa i pisanki.
A to? Szklane jajka malowane farbkami w bardzo intensywnych kolorach.
czwartek, 31 marca 2011
Sesja balkonowa
Produkcja jaj trochę zwolniła, ale jak zauważyłam na wielu blogach panuje wiosenne rozleniwienie :) A pewnie! Trzeba wygrzać zastane kości po zimie :) My z Małym M. szalejemy na zewnątrz. Spacerki na balkon dla 14 miesięcznego brzdąca to na pewno za mało :):) Wczoraj miał niestety mały wypadek pod opieką babci. Nabił, za jednym zamachem, 3 guzy!! To tylko dzieci tak mogą :) Dziś już wygląda to lepiej.
Ja tu gadu-gadu, a należałoby jaja pokazać :) Praktycznie mojego projektu. Wielką satysfakcje mam przy ich tworzeniu. Dlatego teraz też coś szydełkuję, ale o tym później.
Ja tu gadu-gadu, a należałoby jaja pokazać :) Praktycznie mojego projektu. Wielką satysfakcje mam przy ich tworzeniu. Dlatego teraz też coś szydełkuję, ale o tym później.
A taki mam widok z kuchni. Forsycja kwitnie jak szalona :)
Życzę Wam super pogody i wieeeele energii :) Miło mi, że do mnie zaglądacie.
piątek, 18 marca 2011
Ale jaja :)
I to jak dla mnie formatu XXL :) Takie jedno jajo powstanie, według moich przeliczeń :), w ciągu 1,5h. Samo szydełkowanie, ale reszta też melutko czasu zajmie :). W tym roku postanowiłam coś na każde święta przygotować. Szczególnie na Boże Narodzenie i Wielkanoc, gdyż na te mniejsze to chyba bym nie dała rady przy moim Małym M. :) Ale od czego kolejne lata robótkowania?
A tym bardziej muszę, czy też chcę, bo niedługo zmieniamy mieszkanko. Trudu było co niemiara, ale się udało i Mały będzie miał swój pokój... No może nie odrazu, bo jeszcze za mały, ale już niedługo :) I będę miała dwa, dwa, słyszycie tą radość :)? Dwa ogródki!! Wiem, wiem... Mieszkanie to nie dom, ale na dom też kiedyś (może) nadejdzie pora...
Ja tu piszę jakieś głupoty i nie krzyczycie o zdjęcia :)? Już sie poprawiam :)
Tu cała "jajeczna paczka" :)
I każde z osobna.
A tym bardziej muszę, czy też chcę, bo niedługo zmieniamy mieszkanko. Trudu było co niemiara, ale się udało i Mały będzie miał swój pokój... No może nie odrazu, bo jeszcze za mały, ale już niedługo :) I będę miała dwa, dwa, słyszycie tą radość :)? Dwa ogródki!! Wiem, wiem... Mieszkanie to nie dom, ale na dom też kiedyś (może) nadejdzie pora...
Ja tu piszę jakieś głupoty i nie krzyczycie o zdjęcia :)? Już sie poprawiam :)
Tu cała "jajeczna paczka" :)
I każde z osobna.
A tu jedno do przerobienia. Wzór bardzo mi się podobał, ale jak naciągnełąm na jajo to nie tak ładnie to wyglda. Jeśli kogoś uraziłam poprzednim zdaniem to przepraszam :):) Za bardzo wystaje plastikowy model.
To tyle na dziś zawracania Wam głowy :) Życzę Wam miłego tygodnia.
P.S. Gdzie ta wiosna? Od wczoraj leje deszcz :(
piątek, 25 lutego 2011
Dziś tak krótko... nie będzie...
Nie chcę Wam głowy zawracać... Ale... :)
Powoli zbliżam się ku końcowi z kolejnym haftem. Już troszeczkę tylko brakuje, ale nie mam siły na dokończenie. Tu koralik, tam krzyzyk do wykonńczenia. Nie mam ochoty...
Wczoraj byłam psychicznie wykończona i muszę odreagować sprzątaniem. Dobrze, że dziś piątek i na weekend domek będzie ślnił :)
Nic złego mi się nie przytrafiło. Poprostu zaczełam szukać pracy i nie wiem czy nie za wysoko mierzę, bo upadki baaardzo bolą :) Blisko 3 lata temu zdecydować musiałam o swojej przyszłości. Życie poprzestawiałam do góry nogami. Ale albo miłość i żyli długo i szczęśliwie (tego szczęścia to mi Pan Bóg czasami skąpi i muszę go sama szukać :):) ), albo samotność i mieszkanie dalej z rodzicami, bo wiadomo jak ciężko czasami samemu o swój kąt. I zaczęło się... Postanowiłam oddać Małego M. do żłobka (i tu już wielkie oczy rodziny, bo najmłodszy na takie wygnanie skazany, a ja same pozytywy widzę :) ) i poszukać pracy... Niestety mieszkam teraz za granicą i języka uczę sie dopiero 3 lata! Z przerwami... Często sama w domu. Mało niestety kontaku z tubylcami mam, a mój Duży M. mnie ostatnio rozśmieszył, bo stwierdził, że jak poszłam na pół roku do szkoły to mi tyle wystarczyć powinno było i że będę już świetnie gadała... Po niemiecku... Mój chłop to dobry chłop, ale czasami jak koń z klapkami na oczach :) Ma szczęście, że go tak mooocno kocham :)
No nic... Wczoraj miałam taką próbę sił. 3,5 h rozmowy kwalifikacyjnej! 10 kandydatów! 2 osoby pytajace! Poległam na całej długości i szerokości. Ale cóż mogę powiedzieć. Wsiadam znów na tego konia i jadę dalej przed siebie :)
A tu mój haftowany obraz, który został w moim domu rodzinnym. Tęsknię za taką zielenią na zewnątrz...
Powoli zbliżam się ku końcowi z kolejnym haftem. Już troszeczkę tylko brakuje, ale nie mam siły na dokończenie. Tu koralik, tam krzyzyk do wykonńczenia. Nie mam ochoty...
Wczoraj byłam psychicznie wykończona i muszę odreagować sprzątaniem. Dobrze, że dziś piątek i na weekend domek będzie ślnił :)
Nic złego mi się nie przytrafiło. Poprostu zaczełam szukać pracy i nie wiem czy nie za wysoko mierzę, bo upadki baaardzo bolą :) Blisko 3 lata temu zdecydować musiałam o swojej przyszłości. Życie poprzestawiałam do góry nogami. Ale albo miłość i żyli długo i szczęśliwie (tego szczęścia to mi Pan Bóg czasami skąpi i muszę go sama szukać :):) ), albo samotność i mieszkanie dalej z rodzicami, bo wiadomo jak ciężko czasami samemu o swój kąt. I zaczęło się... Postanowiłam oddać Małego M. do żłobka (i tu już wielkie oczy rodziny, bo najmłodszy na takie wygnanie skazany, a ja same pozytywy widzę :) ) i poszukać pracy... Niestety mieszkam teraz za granicą i języka uczę sie dopiero 3 lata! Z przerwami... Często sama w domu. Mało niestety kontaku z tubylcami mam, a mój Duży M. mnie ostatnio rozśmieszył, bo stwierdził, że jak poszłam na pół roku do szkoły to mi tyle wystarczyć powinno było i że będę już świetnie gadała... Po niemiecku... Mój chłop to dobry chłop, ale czasami jak koń z klapkami na oczach :) Ma szczęście, że go tak mooocno kocham :)
No nic... Wczoraj miałam taką próbę sił. 3,5 h rozmowy kwalifikacyjnej! 10 kandydatów! 2 osoby pytajace! Poległam na całej długości i szerokości. Ale cóż mogę powiedzieć. Wsiadam znów na tego konia i jadę dalej przed siebie :)
A tu mój haftowany obraz, który został w moim domu rodzinnym. Tęsknię za taką zielenią na zewnątrz...
poniedziałek, 14 lutego 2011
Dzień Świętego Walentego...
...z tego powodu życzę Wam wiele dobrego, słońca bez liku, cukierków w koszyku, oczu przy robótkach zmęczonych :) i uśmiechów od nieznajomych :)
W moim domu takie oto akcenty tego święta króluja. Niedawno takie serduszka wydziergałam. W planach mam kolejne szydełkowe prace, ale na tą chwilkę coś małego tworzę.
Tu obrazek z czasów mojej fascynacji haftem jednokolorowym :) Wrócę do niego na pewno...
A tu serduszko metalowe wśród kwiatu, które co rano mnie wita w kuchni. Kupiłam je w baaardzo tanim sklepie, dodałam dzwoneczek i tak wisi cały rok na oknie.
Kolejne moje zdobycze. Białe, szkliwone... Nic specjalnego, ale urok swój mają :)
A to serducho dostałam rok temu od Dużego M. Niestety nie w Dniu Walentynek, gdyż wtedy w szpitalu leżałam. Co złe minęło i teraz cieszy mnie jego widok.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








































