niedziela, 29 sierpnia 2010

A w sypialni... cz.I

A w sypialni przez przypadek króliuje pomarańcz, czerwień i czerń. Wyszło z przypadku. Po wcześniejszej właścicielce mieszkania pozostała czarna szafa. Mąż wybrał łóżko w czarnym obiciu, a ja narzutę w kolorze czerwieni i pomarańczu. Do tego doszły czerwone zasłony  i firanki, sznurki, pomarańczowe. A na koniec łóżeczko, które nie jest czarne, ale pościel syneczka pasuje, bo pomarańczowa :)

A na ścianach nie pasuje, aby nic nie było... Dlatego powstało kilka "wyszywanek", jak to moja rodzinka określa. W czerni z domieszką pomarańczu...




A w czasie niemocy twórczej powstał mały igielnik, który nie będzie używany zgodnie ze swoim przeznaczeniem, ale jako ozdoba... Jeszcze nie wiem w jakim miejscu, ale... Ale taki mam na ta chwilkę kaprys, bo żal mi go schować do pudełka z nicmi i wyszywankami .



wtorek, 24 sierpnia 2010

Mulinkowo...

Mulinki nawinełam. Nie wszystkie, bo wstyd się przyznać pełno jest podwójnych, potrójnych, a nawet poczwórnych. Jest to trochę nauczka dla mnie na przszłość, że należy dobrze sprawdzać zasoby i dopiero wtedy decydować się na kolejne zakupy, gdyż te powtórzone kolory to zmarnowane pieniążki, a nie wszystkie przydadzą mi się w najbliższym czasie :(

Piękne te mulinki w takim rządku.




Kanwa opalizyjąca do mnie dotarła i już coś na niej dłubię. Powolutku, bo w domu połamany mąż :) i Mały Mężczyzna, który w bardzo jasny i stanowczy sposób pokazuje swoje zdanie. Czy to normalne w tym wieku :) ?

A tu po deserku.



sobota, 14 sierpnia 2010

Goroąco...

Ale mimo tego coś trzeba robić. Właśnie dołączyłam do grona miłośniczek bobinek. Nawijam, nawijam i jeszcze raz nawijam. Dobrze, że nie językiem :), bo tego nawijania dużo przede mną i nieodpowiednie mięśnie byłyby za bardzo wyćwiczone. Zamówiłam ostatnio dwie paczki, aby poszerzyć moje hobby o kilka nowinek, w moich zbiorach, bo na salonach hafciarskich już dawno królują :) Jestem zachwycona zakupami i przerażona moją stagnacją :)

A oto co zamówiłam: nawijarkę, bobinki, kółka do bobinek, taśmę Aide, mazak spieralny i samoznikający, kanwę rustykalną i marmurkową, w odcieni zieleni. Pomysły już mam na ich wykorzystanie, ale najpierw jeszcze jedna paczka, gdzie znajduje się kanwa opalizująca i dopiero się zacznie wyszywanie :)

A oto moje zakupy




A to czeka na nawijanie...




Dziś mamy również małe święto. Mój mały syneczek obchodzi imieniny. Swoje pierwsze. Wcześniej Maksymiliana było obchodzone 12 pazdziernika, a obecnie drugi raz w roku przypada 14 sierpnia na pamiątke św.Maksymiliana Kolbe.

Wszystkiego dobrego synuniu.

czwartek, 12 sierpnia 2010

I znowu czerwień

Po raz kolejny czerwień zakrólowała na moim tamborku, ale to na tą chwilę koniec z tym kolorem w roli głównej. Dokończyłam mój projekt. Dwa duże samplery i do tego po dwa serduszka w odpowiadających im kolorach. Jestem z efektu bardzo zadowolona, gdyż jednokolorowe hafty są piękne. Choć czasem "oczoplasu" można dostać:) Teraz czekam na dostawę ze sklepu hafciarskiego i jazda dalej z hafcikami, bo to co mi po głowie chodzi nie może się już doczekać realizacji, a palce już tęsknią za igła i nitką.

W międzyczasie wróciłam do prób szydełkowych. Kiedyś "popełniłam" serwetkę, ale jej ostatni rząd mi zafalował i trochę mnie to zraziło. Teraz trochę ręce sprawniejsze i może więcej zapału będzie... Zobaczymy :)

A tu moje ostatnie dzieło.




P.S. Z synkiem znowu u babci. Cudowny czas wakacji!!

czwartek, 29 lipca 2010

A jednak dalej jeden kolor...

Wpadłam jak śliwka w kompot :) Zauroczyły mnie jednokolorowce :) Baaaardzo :) i nie ma innej rady jak je wyszywać. Wymyśliłam sobie taką serię i powoli na finiszu jestem. Z wyszywaniem. O ramkach kwadratowych to pomarzyć można, ale chyba muszę się zmobilizować, odwiedzić jakiś sklep dla majsterkowiczów i sama zadziałać na tym polu walki nie jednej hafciarki :) Kłopot mam, aby oddać nawet do oprawy, bo tu gdzie obecnie mieszkam to ceny za taką usługę są bardzo wygórowane. Ale od czego mam dwie ręcę :)

A tu poniżej ostatnie moje twory - potwory. To górne serduszko powstało już wcześniej, ale przesyt zielonego sprawił, że zabrałam się za czerwony sampler, a teraz znowu był powrót do zieleni i za chwilkę znowu powrót do czerwieni i to na tą chwilę będzie tyle w tym dwukolorowym temacie.




środa, 28 lipca 2010

Raz... dwa... trzy... Bawisz się ze mną TY!! (Podaj dalej)

Regulamin zabawy:
1. Musisz mieć własnego bloga.

2. Pierwsze 3 osoby, które pod tym wpisem umieszczą komentarze dostaną ode mnie mały ręcznie robiony upominek, który wyślę w ciągu 365 dni.

3. Ty organizujesz taką samą zabawę u siebie i dajesz szansę 3 kolejnym osobom na prezent u siebie.

4. Każdy blogowicz może 3 razy uczestniczyć w takiej zabawie.
 
Zapraszam :)

środa, 21 lipca 2010

Czerwono mi !!

Przesyt jednego koloru nastapil u mnie. Choc uwielbiam  czerwony to DOSC prac z tym kolorem w roli glownej :) (do nastepnego razu).
Z efektu jestem zadowolona, bo sampler mimio dosc pokaznych rozmiarow jest wspanialy. Wyszywa sie go szybko i sprawnie, duzo latwiej niz poprzedni, zielony. Mniej skaplikowanych wzorkow i jakos tak szybko w pamiec wpada jeden motyw, ktory trzeba powtorzyc nastepnie kilka razy. A efekt... Ocencie sami drodzy goscie.








Rece nie lubia bezczynnie siedziec, wiec pedze cos kolejnego przygotowac do wyszywania. Chyba mniejszego, bo upaly powoduja niemoc tworcza :)

czwartek, 15 lipca 2010

Zębowa wróżka...

...zawitała do naszej rodziny. Chrześnica własnie się pozbywa z wielką dumą mleczaków i z tej okazji powstały dla niej obrazki. Sceneria podobna jak poprzednio. Zieleń ogrodu. Pracy było przy nich baaardzo mało. Kilka ściegów, doklejonych kwiatków i ozdobnej taśmy. Z efektu jestem zadowolona. A nawet bardzo.








A jeśli jeszcze o ząbkach mowa to mój synunio ma swojego pierwszego ząbka. Uważna mama nie przegapiła tego momentu. Choć mało brakowało, bo nie było gorączki, marudzenia tak typowego nieraz przy tym. Dzielny chłopak :)

środa, 14 lipca 2010

Coś starego, coś nowego...

... nie to nie ta bajka :) Ale coś starego. Wyszyłam ten obrazek już blisko 6 lat temu dla mojej bratanicy. Bardzo podobał mi się ten motyw, choć przedstawia chłopca z łódką, a nie dziewczynkę, Ale cóż... Dziś już byłoby coś innego, ale... Sentyment pozostał.



A tu pocztówka z urlopu. Któtkiego, ale i cudownego. Biobione, Wenecja i moje dwa chłopaki u boku. Maxio ma niecałe 6 miesięcy i zwiedził już troszkę świata, Wiem jedno. Dziecko dodaje skrzydeł, nie ogranicza. Z nim zwiedzanie też jest możliwe ( miał swoją prywatyną gondolę w Wenecji :)


Tata z wujkiem w akcji :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...