poniedziałek, 25 kwietnia 2011
Wielkanoc 2011
W Dzień Zmartwychwstania Pańskiego życzę Wam wszystkiego dobrego. Dużo szczęścia i radości, pełno pisanek i miłych gości, kurczaczka żółtego i baranka beczącego. Niech nasze serca się radują i Alleluja wyśpiewują.
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Pisanek wielkanocnych czar...
Jak ten czas biegnie... Czy ktoś pośpiesza zegar? Niedawno Nowy Rok, roczek Małego M., a tu już Wilkanoc się kłania. Widzę jak ten czas mija. Niesamowite jak mi uciekają dni... Ale oczekujemy przeprowadzki i chyba dlatego tak dni liczymy i myślimy, że czas tak przecieka przez palce... Ale to też za sprawą Małego M. Nie ma weekendu, że gdzieś się nie wybieramy, spacerujemy, nowe miejsca odkrywamy. Z dzieckiem nie ma nudy.
Ten weekend to też wycieczka. Taka dla wszystkich, ale najbardziej dla mnnie :) Wybraliśmy się na jarmark wielkanocny. Czego tam nie było... Jajka, jajeczka, zające, zajączki... Dla każdego coś dobrego. Były również przedmity wogóle nie związane z Wielkanocą, wiec omijałam je szerokim łukiem... No cóż poradzę, że ja taka monotematyczna jestem? I jak Wielkanoc to Wielkanoc i koniec. A tu co mój obiektyw uchwycił. Cieszcie oczy i podpatrujcie :) A w przyszłym roku, a może i jeszcze w tym, ja coś z tego dobrodziejstwa, znajdę na Waszych blogach :) Inspirujmy się :):)
Ten weekend to też wycieczka. Taka dla wszystkich, ale najbardziej dla mnnie :) Wybraliśmy się na jarmark wielkanocny. Czego tam nie było... Jajka, jajeczka, zające, zajączki... Dla każdego coś dobrego. Były również przedmity wogóle nie związane z Wielkanocą, wiec omijałam je szerokim łukiem... No cóż poradzę, że ja taka monotematyczna jestem? I jak Wielkanoc to Wielkanoc i koniec. A tu co mój obiektyw uchwycił. Cieszcie oczy i podpatrujcie :) A w przyszłym roku, a może i jeszcze w tym, ja coś z tego dobrodziejstwa, znajdę na Waszych blogach :) Inspirujmy się :):)
Stoisko z haftowanymi serwetkami, woreczkami. Jak moglabym je pominac :)?
Kurze jaja malowane farbami, ozdabiane np.: koralikami.
Jajka pokryte haftem.
Jaja malowane, a na nich doklejona biedronka, kurczaczek w formacie mini-mini.
Szklane jaja.
Kroliczki, kroliki z trawz, sianka itp. materialow.
Jaja w formacie XXL.
Technika serwetkowa i pisanki.
A to? Szklane jajka malowane farbkami w bardzo intensywnych kolorach.
czwartek, 31 marca 2011
Sesja balkonowa
Produkcja jaj trochę zwolniła, ale jak zauważyłam na wielu blogach panuje wiosenne rozleniwienie :) A pewnie! Trzeba wygrzać zastane kości po zimie :) My z Małym M. szalejemy na zewnątrz. Spacerki na balkon dla 14 miesięcznego brzdąca to na pewno za mało :):) Wczoraj miał niestety mały wypadek pod opieką babci. Nabił, za jednym zamachem, 3 guzy!! To tylko dzieci tak mogą :) Dziś już wygląda to lepiej.
Ja tu gadu-gadu, a należałoby jaja pokazać :) Praktycznie mojego projektu. Wielką satysfakcje mam przy ich tworzeniu. Dlatego teraz też coś szydełkuję, ale o tym później.
Ja tu gadu-gadu, a należałoby jaja pokazać :) Praktycznie mojego projektu. Wielką satysfakcje mam przy ich tworzeniu. Dlatego teraz też coś szydełkuję, ale o tym później.
A taki mam widok z kuchni. Forsycja kwitnie jak szalona :)
Życzę Wam super pogody i wieeeele energii :) Miło mi, że do mnie zaglądacie.
piątek, 18 marca 2011
Ale jaja :)
I to jak dla mnie formatu XXL :) Takie jedno jajo powstanie, według moich przeliczeń :), w ciągu 1,5h. Samo szydełkowanie, ale reszta też melutko czasu zajmie :). W tym roku postanowiłam coś na każde święta przygotować. Szczególnie na Boże Narodzenie i Wielkanoc, gdyż na te mniejsze to chyba bym nie dała rady przy moim Małym M. :) Ale od czego kolejne lata robótkowania?
A tym bardziej muszę, czy też chcę, bo niedługo zmieniamy mieszkanko. Trudu było co niemiara, ale się udało i Mały będzie miał swój pokój... No może nie odrazu, bo jeszcze za mały, ale już niedługo :) I będę miała dwa, dwa, słyszycie tą radość :)? Dwa ogródki!! Wiem, wiem... Mieszkanie to nie dom, ale na dom też kiedyś (może) nadejdzie pora...
Ja tu piszę jakieś głupoty i nie krzyczycie o zdjęcia :)? Już sie poprawiam :)
Tu cała "jajeczna paczka" :)
I każde z osobna.
A tym bardziej muszę, czy też chcę, bo niedługo zmieniamy mieszkanko. Trudu było co niemiara, ale się udało i Mały będzie miał swój pokój... No może nie odrazu, bo jeszcze za mały, ale już niedługo :) I będę miała dwa, dwa, słyszycie tą radość :)? Dwa ogródki!! Wiem, wiem... Mieszkanie to nie dom, ale na dom też kiedyś (może) nadejdzie pora...
Ja tu piszę jakieś głupoty i nie krzyczycie o zdjęcia :)? Już sie poprawiam :)
Tu cała "jajeczna paczka" :)
I każde z osobna.
A tu jedno do przerobienia. Wzór bardzo mi się podobał, ale jak naciągnełąm na jajo to nie tak ładnie to wyglda. Jeśli kogoś uraziłam poprzednim zdaniem to przepraszam :):) Za bardzo wystaje plastikowy model.
To tyle na dziś zawracania Wam głowy :) Życzę Wam miłego tygodnia.
P.S. Gdzie ta wiosna? Od wczoraj leje deszcz :(
wtorek, 8 marca 2011
The Easter Fairy
Na samym początku życzę Wam Kochane Kobietki wszystkiego najlepszego z okazji naszego święta. Pomyśleć, że dopiero 100 lat obchodzony jest Dzień Kobiet :) Ale lepiej późno niż wcale :)
Trochę zeszło mi ukończenie tego haftu. Ale pod sam koniec nie miałam nastroju do haftowania, a później odwiedziny miłych gości spowodowały, że haft powędrował do mojego kuferka.
Ponownie sama dobierałam kolory. Nie byłam nimi zachwycona, ale końcowy efekt mnie jakoś tak uspokoił i spowodował, że jestem zadowolona z podjectych decyzji :) A Wam jak się podoba?
Trochę zeszło mi ukończenie tego haftu. Ale pod sam koniec nie miałam nastroju do haftowania, a później odwiedziny miłych gości spowodowały, że haft powędrował do mojego kuferka.
Ponownie sama dobierałam kolory. Nie byłam nimi zachwycona, ale końcowy efekt mnie jakoś tak uspokoił i spowodował, że jestem zadowolona z podjectych decyzji :) A Wam jak się podoba?
A tu kilka szczegółów. Przyszywanie koralików tej wróżce sprawiło mi większą frajdę niż poprzednio. Hmm.. Ciekawe :)
Miłego świętowania!
piątek, 25 lutego 2011
Dziś tak krótko... nie będzie...
Nie chcę Wam głowy zawracać... Ale... :)
Powoli zbliżam się ku końcowi z kolejnym haftem. Już troszeczkę tylko brakuje, ale nie mam siły na dokończenie. Tu koralik, tam krzyzyk do wykonńczenia. Nie mam ochoty...
Wczoraj byłam psychicznie wykończona i muszę odreagować sprzątaniem. Dobrze, że dziś piątek i na weekend domek będzie ślnił :)
Nic złego mi się nie przytrafiło. Poprostu zaczełam szukać pracy i nie wiem czy nie za wysoko mierzę, bo upadki baaardzo bolą :) Blisko 3 lata temu zdecydować musiałam o swojej przyszłości. Życie poprzestawiałam do góry nogami. Ale albo miłość i żyli długo i szczęśliwie (tego szczęścia to mi Pan Bóg czasami skąpi i muszę go sama szukać :):) ), albo samotność i mieszkanie dalej z rodzicami, bo wiadomo jak ciężko czasami samemu o swój kąt. I zaczęło się... Postanowiłam oddać Małego M. do żłobka (i tu już wielkie oczy rodziny, bo najmłodszy na takie wygnanie skazany, a ja same pozytywy widzę :) ) i poszukać pracy... Niestety mieszkam teraz za granicą i języka uczę sie dopiero 3 lata! Z przerwami... Często sama w domu. Mało niestety kontaku z tubylcami mam, a mój Duży M. mnie ostatnio rozśmieszył, bo stwierdził, że jak poszłam na pół roku do szkoły to mi tyle wystarczyć powinno było i że będę już świetnie gadała... Po niemiecku... Mój chłop to dobry chłop, ale czasami jak koń z klapkami na oczach :) Ma szczęście, że go tak mooocno kocham :)
No nic... Wczoraj miałam taką próbę sił. 3,5 h rozmowy kwalifikacyjnej! 10 kandydatów! 2 osoby pytajace! Poległam na całej długości i szerokości. Ale cóż mogę powiedzieć. Wsiadam znów na tego konia i jadę dalej przed siebie :)
A tu mój haftowany obraz, który został w moim domu rodzinnym. Tęsknię za taką zielenią na zewnątrz...
Powoli zbliżam się ku końcowi z kolejnym haftem. Już troszeczkę tylko brakuje, ale nie mam siły na dokończenie. Tu koralik, tam krzyzyk do wykonńczenia. Nie mam ochoty...
Wczoraj byłam psychicznie wykończona i muszę odreagować sprzątaniem. Dobrze, że dziś piątek i na weekend domek będzie ślnił :)
Nic złego mi się nie przytrafiło. Poprostu zaczełam szukać pracy i nie wiem czy nie za wysoko mierzę, bo upadki baaardzo bolą :) Blisko 3 lata temu zdecydować musiałam o swojej przyszłości. Życie poprzestawiałam do góry nogami. Ale albo miłość i żyli długo i szczęśliwie (tego szczęścia to mi Pan Bóg czasami skąpi i muszę go sama szukać :):) ), albo samotność i mieszkanie dalej z rodzicami, bo wiadomo jak ciężko czasami samemu o swój kąt. I zaczęło się... Postanowiłam oddać Małego M. do żłobka (i tu już wielkie oczy rodziny, bo najmłodszy na takie wygnanie skazany, a ja same pozytywy widzę :) ) i poszukać pracy... Niestety mieszkam teraz za granicą i języka uczę sie dopiero 3 lata! Z przerwami... Często sama w domu. Mało niestety kontaku z tubylcami mam, a mój Duży M. mnie ostatnio rozśmieszył, bo stwierdził, że jak poszłam na pół roku do szkoły to mi tyle wystarczyć powinno było i że będę już świetnie gadała... Po niemiecku... Mój chłop to dobry chłop, ale czasami jak koń z klapkami na oczach :) Ma szczęście, że go tak mooocno kocham :)
No nic... Wczoraj miałam taką próbę sił. 3,5 h rozmowy kwalifikacyjnej! 10 kandydatów! 2 osoby pytajace! Poległam na całej długości i szerokości. Ale cóż mogę powiedzieć. Wsiadam znów na tego konia i jadę dalej przed siebie :)
A tu mój haftowany obraz, który został w moim domu rodzinnym. Tęsknię za taką zielenią na zewnątrz...
poniedziałek, 14 lutego 2011
Dzień Świętego Walentego...
...z tego powodu życzę Wam wiele dobrego, słońca bez liku, cukierków w koszyku, oczu przy robótkach zmęczonych :) i uśmiechów od nieznajomych :)
W moim domu takie oto akcenty tego święta króluja. Niedawno takie serduszka wydziergałam. W planach mam kolejne szydełkowe prace, ale na tą chwilkę coś małego tworzę.
Tu obrazek z czasów mojej fascynacji haftem jednokolorowym :) Wrócę do niego na pewno...
A tu serduszko metalowe wśród kwiatu, które co rano mnie wita w kuchni. Kupiłam je w baaardzo tanim sklepie, dodałam dzwoneczek i tak wisi cały rok na oknie.
Kolejne moje zdobycze. Białe, szkliwone... Nic specjalnego, ale urok swój mają :)
A to serducho dostałam rok temu od Dużego M. Niestety nie w Dniu Walentynek, gdyż wtedy w szpitalu leżałam. Co złe minęło i teraz cieszy mnie jego widok.
wtorek, 8 lutego 2011
Miss Valentine
No i udało się! A myślałam, że końca nie widać :) Metodą prób i błędów powstała wróżka z serii Fairy Holiday Collection. Wyszywało mi się ją super. Może sukienka odstrasza, ale da się przeżyć :) Reszta tak szybko wychodziła spod ręki, że nad takim małym fragmencikiem można podłubać trochę dłużej :)
A oto ona... Jeszcze wczoraj w fazie przygotowywania do końcowego wyglądu.
A oto ona... Jeszcze wczoraj w fazie przygotowywania do końcowego wyglądu.
A tu moja Piękna!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















































