minely 4 lata odkad jestesmy z moim Duzym M. po slubie. Czas szybko leci. Wiecej mielismy w tym czasie pod gorke niz z gorki, ale mysle, ze juz nadchodza te dobre lata :)
Z tej okazji wybralismy sie nasza 3ka do Budapesztu.
Miasto juz raz zwiedzilismy i teraz juz tylko bardziej rekraacyjnie poruszalismy sie po miescie. Zatrzymalismy sie w hotelu poza miastem, gdzie korzystalismy z cieplych basenow, sauny i ogromnego Aqua Parku. Raj dla lubiacych sie moczyc w basenowej wodzie :) Wszystko to sprawilo, ze do domu wrocilismy okropnie wymeczeni, ale i tez zadowoleni :)
Nie obylo sie bez zakupu naparsta, ale nie z Budapesztu lecz z takiej malej Czestochowy Wegier Estergom.
Ten ze stolicy kupilismy juz jakis czas wczesniej. A tu kilka fotek... Nie bede Was nimi zadreczac tylko powiem "Jedzcie tam i zwiedzajcie, zwiedzajcie!"
P.S. Zbliza nam sie kolejny wyjazd, wiec niestety robotki ida w kat :(
P.S. II Lucyna! Jak tu zagladasz to sie odezwij!! Czekam!!
wtorek, 21 sierpnia 2012
niedziela, 12 sierpnia 2012
Na klopoty...
...komputerowe najlepszy maz, a inne problemy rozwiazuje ruch na swiezym powietrzu :)
Maly hafcik do kolekcji wykonany w tempie ekspresowym... Ale ciagnie mnie teraz do czegos innego...
Maly hafcik do kolekcji wykonany w tempie ekspresowym... Ale ciagnie mnie teraz do czegos innego...
A tu parka. Ten drugi hafcik jest mniej charakterny... Nie wiem czy nie dodam czegos jeszcze od siebie zanim trafi do ramek.
Milej niedzieli zycze :)
piątek, 10 sierpnia 2012
Ciasto cukiniowe i moje komputerowe zale...
Cholera jasna! Wkurza mnie komputer i wszystko co sie z tym laczy. Porzadkuje bloga, ulubione, programy zainstalowane i na jaka cholere w kazdym musze sie logowac i podawac haslo! Przez to nie moge z niczym robotkowym ruszyc, bo jak mnie cos wciagnie to na amen. A dzis jeszcze maly zabieg w szpitalu... No kurde! 13 piatek? Czy co??
Aby pesymistycznie nie bylo, bo co zle to na nasze szczescie szybko przechodzi, a przy odrobinie wyrozumialosci i "krotkiej pamieci" serce sie oczyszcza z nieprzyjemnych sytuacji cos slodkiego... Upieklam babke. Fajny i prosty przepis "kubkowy" z cukinia w roli glownej :) Kolejne ulubione ciasto moich M.
- 1,5 kubka cukru
- 3 kubki maki
- 2 kubki obranej i starkowanej cukini
- 1 kubek oleju
- 3 jajka
- paczka cukru waniliowego
- paczka proszku do pieczenia
Wszystkie skladniki dokladnie wymieszac (ja mieszam najpierw jaja z cukrem, dodaje olej, pozniej cukinie, a nastepnie make z proszkiem do pieczenie - mysle, ze tak najlepiej sie ciasto miesza) wlac do natluszczonej i obsypanej maka formy i piec okolo 45 min. w 190°C, w uprzednio nagrzanym piekarniku.
Poszlam tez na latwizne w przepisie i nie obieram cukini. Dobrze myje i do pieca z nia :)
Aby pesymistycznie nie bylo, bo co zle to na nasze szczescie szybko przechodzi, a przy odrobinie wyrozumialosci i "krotkiej pamieci" serce sie oczyszcza z nieprzyjemnych sytuacji cos slodkiego... Upieklam babke. Fajny i prosty przepis "kubkowy" z cukinia w roli glownej :) Kolejne ulubione ciasto moich M.
A teraz przepis na babke z cukinia (potrzebujesz kubek albo szklanka jako miarka):
- 3 kubki maki
- 2 kubki obranej i starkowanej cukini
- 1 kubek oleju
- 3 jajka
- paczka cukru waniliowego
- paczka proszku do pieczenia
Wszystkie skladniki dokladnie wymieszac (ja mieszam najpierw jaja z cukrem, dodaje olej, pozniej cukinie, a nastepnie make z proszkiem do pieczenie - mysle, ze tak najlepiej sie ciasto miesza) wlac do natluszczonej i obsypanej maka formy i piec okolo 45 min. w 190°C, w uprzednio nagrzanym piekarniku.
Poszlam tez na latwizne w przepisie i nie obieram cukini. Dobrze myje i do pieca z nia :)
poniedziałek, 6 sierpnia 2012
Uff jak goraco...
i za kilka chwil porywam syncia na basen, ale jeszcze tu mnie dzis nie bylo :)
Po 3 tygodniach maz powrocil do pracy... Chorobska... Dla mnie rzecz niezrozumiala w lecie. Jak to mozna w lecie chorowac? Miec goraczke? Lezec w lozku? I bam! Mnie tez zlapalo. Dlatego moja praca przelezala na polce z 1,5 tygodnia. O malo mnie nie trafilo, ze nie moge jej wziasc do reki i skonczyc. Ale udalo sie. Dzis ostatnie krzyzyki i prosto z tamborka prezentuje Wam i wkladam do szafy, aby czekala na swoja kolezanke (przy tym tempie to pewnie nie szybko to nastapi :) ) i na remont, ktory moze bedzie w next year... A ja dopoki nie bedzie zrobiony remont nie mam ochoty wieszac nic na scianach z moich prac.
A dobra, dobra juz nie zanudzam :) Pokazuje :)
Po 3 tygodniach maz powrocil do pracy... Chorobska... Dla mnie rzecz niezrozumiala w lecie. Jak to mozna w lecie chorowac? Miec goraczke? Lezec w lozku? I bam! Mnie tez zlapalo. Dlatego moja praca przelezala na polce z 1,5 tygodnia. O malo mnie nie trafilo, ze nie moge jej wziasc do reki i skonczyc. Ale udalo sie. Dzis ostatnie krzyzyki i prosto z tamborka prezentuje Wam i wkladam do szafy, aby czekala na swoja kolezanke (przy tym tempie to pewnie nie szybko to nastapi :) ) i na remont, ktory moze bedzie w next year... A ja dopoki nie bedzie zrobiony remont nie mam ochoty wieszac nic na scianach z moich prac.
A dobra, dobra juz nie zanudzam :) Pokazuje :)
Spodnica przypomina mi spodnice od mojego stroju krakowianki, gdy sypalam kwiatki :)
A i zo ostatniej chwili...
Jestem dumna z siebie, bo nauczylam sie robic na szydelku sznur turecki!! Rewelacja i polecam.
Wyglada moze topornie, ale to nie do noszonia, a raczej pamiatka czasu nauki :)
Ogromne koraliki, kolorowem aby sie w oczach nie mienilo od jednej barwy i taaadaaam....
Teraz tylko zamowic takie bardziej delikatne i jazda...
Nie bede rozpisywac sie nad technika, nauka i materialami. Wszystko w siecie. Ja wlasnie ze swiata wirtualnego zebralam informacje i udalo sie :)
Jedno co polecam, bo trafilam przez przypadek... Blog z recenzjami o ksiazkach craftowych. Moze Wam juz znany, ale warty przypomnienia :)
wtorek, 24 lipca 2012
Pracowity weekend...
Oj i nie tylko weekend. Postepy nad Rosa ida powolutku do przodu. Byloby szybciej, ale niestety w weekend zabraklo mi kilku kolorkow i musialam poczekac na paczke, gdyz moim zaopatrzeniowcem jest moja mama :)
A tak wyglada Rosa na dzien.. Na niedzielne przedpoludnie :) Postepy sa, ale malo widoczne, bo wszystko jest czerwone :)
Pozostaly czas poswiecilam na maly Perminek. Wybor padl na niego, gdyz jest niewielki i spodobala mi sie jego kolorystyka, ktora i tak musialam sama dobierac, bo nie mialam numeracji :) mysle, ze udalo mi sie uchwycic jego urok.
Jeszcze 3 i bede sie musiala zastanowic nad ich oprawa, bo sa tycie, tycie :)
A tak wyglada Rosa na dzien.. Na niedzielne przedpoludnie :) Postepy sa, ale malo widoczne, bo wszystko jest czerwone :)
Pozostaly czas poswiecilam na maly Perminek. Wybor padl na niego, gdyz jest niewielki i spodobala mi sie jego kolorystyka, ktora i tak musialam sama dobierac, bo nie mialam numeracji :) mysle, ze udalo mi sie uchwycic jego urok.
Jeszcze 3 i bede sie musiala zastanowic nad ich oprawa, bo sa tycie, tycie :)
Zycze Wam milego dzionka :) !!
sobota, 21 lipca 2012
I ja tez mam wakacje :)!!
Prawie miesiac mnie tu nie bylo :) Ale udalo sie!! Zdalam ciezki egzamin i mam wolne. Ciezko mi wrocic do swiata realnego, bo ciagle siedzialam nad ksiazkami i sie uczylam, a teraz?? Juz sa pochowane i ucze sie na nowo zyc pelna piersia :)
A tu moje ostatnie (mimo nauki) poczynania. Byly dla mnie chwila wychtnienia w czasie nauki.
A tu moje ostatnie (mimo nauki) poczynania. Byly dla mnie chwila wychtnienia w czasie nauki.
Dwie kolejne klatki do sypialni...
Postepy przy Rosie :) co mnie ogromnie cieszy :)
W ciagu ostatnich kilku dni powstaly roze na spodnicy.
A tu moj ostatni zakup zwiazany z robotkami.
Flamastry do zaznaczania tekstu. Kilka kolorow.
Jednym kolorem zaznaczam dany znak i latwiej mi wyszywac.
Jednym kolorem zaznaczam dany znak i latwiej mi wyszywac.
Nie musze tak bardzo oczu wytezac. Dzieki temu praca idzie szybciej.
Zycze milego weekendu.
piątek, 29 czerwca 2012
Wakacyjnie...
No tak... Wakacyjnie bylo u mnie juz dawno, a dzis u we wszystkich polskich szkolach pozegnalne dzwonki zabrzmia. Ja na ten czas musze poczekac jeszcze kilka lat, jak Maly M. bedzie wracal do domu z cenzurka... A nie tak dawno ja sama to robilam...
A dzis? Ucze sie, ale innym rytmem niz to mialo miejsce w latach szkolnych. Dzis tez mam inne podejscie do nauki... Chce, a nie musze... Choc u mnie z tym "musze" bylo tak troszke na poczatku bardziej niz "chce"... Zmiana wyksztalcenia i orientacji zawodowej na przyszlosc byla dla mnie wyborem pt.: "W jakim zawodzie znajde zawsze prace?" i wybralam... Ksiegowosc i dziedziny z tym powiazane. Na samym poczatku bylo ciezko. Chodzilam na zajecia i co drugie zdanie moze zrozumialam, gdyz wszystko bylo po niemiecku z uzyciem specjalistycznego slownictwa. Dzis nie zaluje. Wzielam sie w garsc i uczylam sie, uczylam i uczylam.
Dom i rodzina odczuly moje zaangazowanie w nauke, ale to droga ku lepszemu... Teraz powolutku odreagowuje ten ostatni rok, praca w ogrodzie, moim hobbym, wieksza iloscia czasu spedzanego z Malym M.
A tu moje poczynania z ostatnich dni...
A dzis? Ucze sie, ale innym rytmem niz to mialo miejsce w latach szkolnych. Dzis tez mam inne podejscie do nauki... Chce, a nie musze... Choc u mnie z tym "musze" bylo tak troszke na poczatku bardziej niz "chce"... Zmiana wyksztalcenia i orientacji zawodowej na przyszlosc byla dla mnie wyborem pt.: "W jakim zawodzie znajde zawsze prace?" i wybralam... Ksiegowosc i dziedziny z tym powiazane. Na samym poczatku bylo ciezko. Chodzilam na zajecia i co drugie zdanie moze zrozumialam, gdyz wszystko bylo po niemiecku z uzyciem specjalistycznego slownictwa. Dzis nie zaluje. Wzielam sie w garsc i uczylam sie, uczylam i uczylam.
Dom i rodzina odczuly moje zaangazowanie w nauke, ale to droga ku lepszemu... Teraz powolutku odreagowuje ten ostatni rok, praca w ogrodzie, moim hobbym, wieksza iloscia czasu spedzanego z Malym M.
A tu moje poczynania z ostatnich dni...
Male, gazetkowe zakupy... i nowe inspiracje...
Na szydelko
Hafciki
Na druty (musze przypomniec sobie te technike:))
A tu na tamborku kolejna klatka dla ptaszka
I moje ogrudki... Nowa moja duma, choc ten duzy jeszcze bedzie sie zmienial...
A to z zyczeniami dla Was... Milego weekendu zycze.
niedziela, 17 czerwca 2012
Home sweet home...
Koniec z brakiem czasu na robotkowanie! Koniec, no koniec juz z tym! A i tak pewnie codzienne zycie wygra w tej walce... Jednak powolutku, powolutku... Moze sie uda. Idac za ciosem rozopczelam plan zmian w organizacji czasu. Pewnie jeszcze mi to zajmie troszke czasu, al emoze sie uda.
Pierwszy Maly projekt to tabliczka na nasze drzwi. Dlugo szukalam malego motywu i do konca nie bylam do niego przekonana, ale zmiana kolorow i mysle, ze moze byc :) Juz wisi na drzwiach wejsciowych. Kolor ramki nie jest zbyt wyszukany, ale na drzwi pasuje :)
Pierwszy Maly projekt to tabliczka na nasze drzwi. Dlugo szukalam malego motywu i do konca nie bylam do niego przekonana, ale zmiana kolorow i mysle, ze moze byc :) Juz wisi na drzwiach wejsciowych. Kolor ramki nie jest zbyt wyszukany, ale na drzwi pasuje :)
P.S. Wczorajsze spotkanie ze znajomymi zaowocowalo plackami ziemniaczanymi z sosem grzybowym...
Przyznam sie, ze pierwszy raz robilam sos grzybowy i mysle, ze nie mialam sie czego wstydzic :) Zdjec brak, wszystko zjedzone :):)
Subskrybuj:
Posty (Atom)