sobota, 21 lipca 2012

I ja tez mam wakacje :)!!

Prawie miesiac mnie tu nie bylo :) Ale udalo sie!! Zdalam ciezki egzamin i mam wolne. Ciezko mi wrocic do swiata realnego, bo ciagle siedzialam nad ksiazkami i sie uczylam, a teraz?? Juz sa pochowane i ucze sie na nowo zyc pelna piersia :)

A tu moje ostatnie (mimo nauki) poczynania. Byly dla mnie chwila wychtnienia w czasie nauki.

Dwie kolejne klatki do sypialni...




Postepy przy Rosie :) co mnie ogromnie cieszy :)
W ciagu ostatnich kilku dni powstaly roze na spodnicy.



A tu moj ostatni zakup zwiazany z robotkami.
Flamastry do zaznaczania tekstu. Kilka kolorow.
Jednym kolorem zaznaczam dany znak i latwiej mi wyszywac.
Nie musze tak bardzo oczu wytezac. Dzieki temu praca idzie szybciej.





Zycze milego weekendu.

piątek, 29 czerwca 2012

Wakacyjnie...

No tak... Wakacyjnie bylo u mnie juz dawno, a dzis u we wszystkich polskich szkolach pozegnalne dzwonki zabrzmia. Ja na ten czas musze poczekac jeszcze kilka lat, jak Maly M. bedzie wracal do domu z cenzurka... A nie tak dawno ja sama to robilam...

A dzis? Ucze sie, ale innym rytmem niz to mialo miejsce w latach szkolnych. Dzis tez mam inne podejscie do nauki... Chce, a nie musze... Choc u mnie z tym "musze" bylo tak troszke na poczatku bardziej niz "chce"... Zmiana wyksztalcenia i orientacji zawodowej na przyszlosc byla dla mnie wyborem pt.: "W jakim zawodzie znajde zawsze prace?" i wybralam... Ksiegowosc i dziedziny z tym powiazane. Na samym poczatku bylo ciezko. Chodzilam na zajecia i co drugie zdanie moze zrozumialam, gdyz wszystko bylo po niemiecku z uzyciem specjalistycznego slownictwa. Dzis nie zaluje. Wzielam sie w garsc i uczylam sie, uczylam i uczylam.

Dom i rodzina odczuly moje zaangazowanie w nauke, ale to droga ku lepszemu... Teraz powolutku odreagowuje ten ostatni rok, praca w ogrodzie, moim hobbym, wieksza iloscia czasu spedzanego z Malym M.

A tu moje poczynania z ostatnich dni...

Male, gazetkowe zakupy... i nowe inspiracje...


Na szydelko



Hafciki






Na druty (musze przypomniec sobie te technike:))



A tu na tamborku kolejna klatka dla ptaszka


I moje ogrudki... Nowa moja duma, choc ten duzy jeszcze bedzie sie zmienial...







A to z zyczeniami dla Was... Milego weekendu zycze.






niedziela, 17 czerwca 2012

Home sweet home...

Koniec z brakiem czasu na robotkowanie! Koniec, no koniec juz z tym! A i tak pewnie codzienne zycie wygra w tej walce... Jednak powolutku, powolutku... Moze sie uda. Idac za ciosem rozopczelam plan zmian w organizacji czasu. Pewnie jeszcze mi to zajmie troszke czasu, al emoze sie uda.
Pierwszy Maly projekt to tabliczka na nasze drzwi. Dlugo szukalam malego motywu i do konca nie bylam do  niego przekonana, ale zmiana kolorow i mysle, ze moze byc :) Juz wisi na drzwiach wejsciowych. Kolor ramki nie jest zbyt wyszukany, ale na drzwi pasuje :)




P.S. Wczorajsze spotkanie ze znajomymi zaowocowalo plackami ziemniaczanymi z sosem grzybowym...
Przyznam sie, ze pierwszy raz robilam sos grzybowy i mysle, ze nie mialam sie czego wstydzic :) Zdjec brak, wszystko zjedzone :):)

czwartek, 14 czerwca 2012

Mniam, mniam :)

Wspomnieniem wczorajszego dnia jest ta miseczka kapusty.



Zyjac z dala od Polski musze przyznac, ze wiele mnie omija w swiecie kulinarnym. A majac w domu dwoch niejadkow... Jeden Maly, bo dopiero sie uczy smakow i wszystko co najlepsze jest w przedszkolu, u jednej lub drugiej babci do jedzenia, a drugi Duzy... Kazdy kto slyszy o tym co moj maz je lub nie je chwyta sie za glowe i komentuje, ze ja to mam dobrze, bo tylko schabowe moge robic i rosol na zmiane z pomidorowa. A ja sie pytam "Jak dlugo mozna tak jesc :)?"

Ale znalazlam na to sposob. Spotykam sie z kolezankami i gdy sa u mnie staram sie cos zrobic na co mam ochote i co wiaze sie z naszym krajem. Ta kapustka to przymiarka przed sobota. A moze ktos ma ochote:)? Zapraszam...



poniedziałek, 11 czerwca 2012

Croatia...

Ale tu kurzu :) Wybaczcie... Po kursach, egzaminach i calym tym pedzie na poczatku maja wyjechalam do Polski na Komunie bratanicy i mial byc weekend, a byl tydzien, a pozniej powrot do domku i tydzien na przygotowanie rodzinki do urlopu. Z tych powodow zaniedbalam wszelkie pisanie, jedynie czytanie ksiazek bylo chwilka wytchnienia od pedu w jaki wpadlam przed urlopem (1,5 kg mnie to kosztowalo w tydzien, niezly wynik, ale na urlopie odrobiony :) )

Jesli mialabym cos komus polecic to urlop w koncowce maja i na poczatku czerwca w Chorwacji. Ceny nizsze, malo ludzi, a pogoda prawie jak nad polskim morzem w sezonie. No moze bez upalow, ale dla mojej rodzinki to ideal :) Korzystalismy i tak z plazy, wody i wszelkich dobrodziejstw tego zakatka.

Nie bede sie wielce rozpisywala, bo powstalaby trylogia. Najwieksz ubaw i tak byl z Synunia, ktory zaczal mowic do  mnie i do meza "Misiu" :), bo slyszal nas, a takze ciezko cwiczyl i nauczyl sie jazdy na hulajnodze i kopania pilki w powietrzu!! Uparciuch... Cwiczyl dokad nie opanowal tych umiejetnosci :)

A to nasze wspomnienie wakacji...






A to moje pamiatki...

Naparstki :)




Oraz aniolek z lawenda.




A w ogrodku posadzone sa dwa krzaczki lawendy i w donicy rozmaryn...


piątek, 27 kwietnia 2012

Zieloni mi... Cz. II

A tu zielen z mojej najblizej okolicy. Czyli moje ogrodki, ktore sa sposcizna po wczesniejszych wlascicielach. Niestety pod moimi rzadami (albo stety) przechodza totalna zmiane. W obecnej chwili wszystko wycinam. Mam podejscie, ze jak cos jest stare, brzydkie i nie funkcjonuje jak trzeba to wycinam, przesadzam, wymieniam. Sadze, ze tak nalezy robic z "zielenia miejska". Szczegolnie, gdy wszystko bylo zapuszczone totalnie i rosliny nie chcialy rosnac, kwitnac, cieszyc oko!! A wiadomo, ze nalezy tu przyciac, tam dociac, aby byl efekt. Ok. Koniec tego gadnia. To moje ogrodki....

Maly ogrodek od ulicy tak wygladal jeszcze rok temu...





Ogrodek od strony dzedzinca. Rok temu...






Trawa na EURO 2012 :)





poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Zielen wokol mnie... Cz.I

Jestem tylko na chwilke. To forma "odpoczynku" od nauki. Jutro egzamin. Mam motyle w brzuchu i nerwy na wierzchu, a mialy byc schowane gleboko, gleboko... No nic jeszcze tylko 24,5h i pierwszy egzamin za mna. Kolejne dwa w maju, ale to jakby byl jeden, bo ten sam przedmiot, ale ustnie i pisemnie.

Koniec! Miala byc chwilka odpoczynku!!

Jak bylam mala albo i nie tak bardzo mala to przyznam, ze nie lubilam kwiatow... Dziwnie to brzmi, ale ja wiem, ze tak bylo. Ta pielegnacja... Podlewanie, naworzenie, obrywanie suchych listkow... A dzis nie wyobrazam sobie bez nich mieszkania... Jest wtedy takie puste...

Kwiaty jakie mam w domu to tylko takie, ktore mnie sie podobaja. Nie ide za moda i nie lece do kwiaciarni po nowosci. Moje kwiaty musza spelniac jeden najwazniejszy warunek: Musza byc wytrzymale z pwowdu wyjazdow do Polski...

A i drugi warunek... Albo je dostaje albo "kradne" pod okiem wlasciciela zasczepke :) Ponoc takie najlepiej rosna :)


Kradziony :)


Dostalam od meza:) Dawno...


Juz przekwitaja i niedlugo do ogrodu zostana wysadzone.
Kolory specjalnie dla meza, choc ja wole cieple barwy.

Wszystkie dostalam. Jak ktos wie jak pielegnowac
ten z prawej to czekam na rade :)

Podarowany od znajomej.

Od mamy...


Kolejny skrzydlokwiat. Ponoc to kwiaty, ktore nie wysychaja, nie umieraja. Rosna jak szalone. Ten w moim domu jest drugi. Wczesniejszy byl tak ze mna zwiazany, ze jak mialam problemy ze zdrowiem to obumarl...
Wierzy w cos takiego? Nie wierzyc? Sama nie wiem....

A to skrzynka z sadzonkami do ogrodu... Cos kiepskie sa... Ale co im sie dziwic jak pogoda nie sprzyjala :)

Lece do ksiazek... Trzymajcie za mnie kciuki :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...