No tak... Wiosna, lenistwo by mozna powiedziec, a ja nie mam czasu... Za miesiac seria egzaminow, a w domu tyle do roboty, ze ide spac z kurami... Robotki przybywa pomalutku, bo moze co drugi, trzeci dzien godzinke nad nia usiade, a te z Was co haftuja wiedza, ze to prawie nic.. Ale juz niedlugo. Jeszcze tylko troszeczke. A niedawno bylo przede mna 10 miesiecy kursow!! Dzis tylko 1!!!! W sumie to juz prawie od 2,5 ciesze sie na zblizajacy sie koniec :), bo wiem, ze pozniej praca, praca, a ja niestety nie jestem kura domowa :), choc to nic zlego :) cos tam wiecej w budzecie domowym i troche wiecej czasu dla bliskich i na moje wyszywanki :):)
A tu zdjeciowe podsumowanie weekendu :) i przywitanie wiosny w naszym wykonaniu :) Do dzis czuje :):) Ogrodek zaniedbany przez wczesniejszych wlascicieli... Mam nadzieje, ze juz na swieta zazieleni sie tu trawka :):)
środa, 21 marca 2012
wtorek, 13 marca 2012
Rosa II i z drogi sledzie!!
Prace nad Rosa posuwaja sie powolutku do przodu. Staram sie choc troche kazdego tygodnia wyszyc, bo juz dnia to trudniej. Ciagle cos do zrobienia w domu, spacery z Malym M. i nauka. Dlatego wieczorne chwile relaksu (a mam tylko 3 wieczory w tygodniu wolne) poswiecam Rosie. Efekty widac, bo wyszywam po danym fragmencie. Jestem dzieki temu bardziej odprezona od nauki i obowiazkow i zadowolona, ze znowu dzialam hafcikowo :) A tu Panna Rosa. A moze juz nie Panna :) ?
A w ostatni weekend na spacerze...
Rowerki bez pedalow sa wspaniale! Maly M. juz po dwoch dniach lapal rownowage i jechal przed siebie. Teraz ciagle slysze "Lowolek" :)
piątek, 9 marca 2012
wtorek, 6 marca 2012
Praga I i ptaszki w klatce
Za nammi pierwszy weekendowy wyjazd w 3jke i zwiedzanie miasta, ktore juz jakis czas temu zachwycilo nas swoim klimatem. Najwazniejsze dla tych co sie wybieraja do Pragi - wszyscy sa tam baaardzo mili :) Wybralismy to miasto, bo zanim Maly M. sie urodzil bylismy tam i zwiedzilismy kazdy mozliwy zakatek. Z tego powodu chcielismy jechac tam jeszcze raz, bo wiadomo jak z malym dzieckiem zwiedza sie nowe miejsce, a my przewaznie bylismy po kilka dobrych godzin poza hotelem i w drodze. Teraz nie moglismy wszedzie sie udac, ogladnac cos dokladnie, przeczytac w przewodniku, bo Maly M. mial swoj plan :) Moze nie zawsze, ale nie robilismy nic na sile. Raz wybral park, gdzie mogl sie dowoli wybiegac. Dla nas to tez bylo super, bo pozniej spal jak aniolek :)
Juz sa w ramkach...
P.S. A to naparstek, ktory kupilsmy w Pradze, ale ubieglym razem... Jakies 4 lata temu
Most Karola
Panorama miasta
Praga noca
Hradcany
Pamiatki :) Takie lubie najbardziej.... Na zdjeciu. Nie zbieraja kurzu :)
Bedac w Pradze udalo mi sie z moich przyjemnosci troszeczke poczytyc Agathe Christie i wyhaftowac maly obrazek.
W domu powstal juz drugi. Mysle, ze to fany pomysl brac w droge maly hafcik i do tego jedno-, dwukolorowy :) A te malenstwa beda w sypialni...
Juz sa w ramkach...
P.S. A to naparstek, ktory kupilsmy w Pradze, ale ubieglym razem... Jakies 4 lata temu
czwartek, 1 marca 2012
Rosa I
W naszym mieszkanku jestesmy juz kilka dobrych miesiecy, a na scianach nie ma nic. Tylko ogromny zegar w kaciku jadalnym i kilka "bzdetow" w sypialni. Pozostale sciany... Gole i nie wesole. Wszystko jednak nie dlatego, ze nie ma co powiesic na scianach, ale dlatego, ze chcialam cieszyc sie kolorami. Ale juz mi sie opatrzyly i zaczynam powolutku tworzyc moje dziela.
Wzorek nad ktorym siedze nie jest zaskoczeniem, bo na pewno wiele z Was go zna. To slynna Panna Rosa.
W planach jest jej siostra i juz kilka kolejnych pomyslow w glowie "Co? Gdzie? I jak?". Nie rzucam sie na nowosci wzorkowe, choc namietnie je chomikuje:), ale mysle dluuugo co i gdzie bedzie pasowalao. A dopiero pozniej dlubie. Powolutku.
P.S. Milego weekendu...
wtorek, 28 lutego 2012
Dialog w ciemnosci
No i gdzie te moje wyszywanki? Na tamborku cos tam dlubie i jest tego nawet, nawet sporo, ale nie mam ochoty na zdjecia, bo niestety pogoda jest okropna, a wiadomo, ze swiatlo ma wielkie znaczenie :) dlatego oczekuje juz wiosny :)
Choc przyznam, ze w ostatnim czasie troszeczke przystopowalam. Niedlugo mam dwa egzaminy... Ok, ok dopiero pod koniec kwietnia i w maju, ale dla mnie to ogromne wyzwanie, bo po niemiecku! A ja tego jezyka ucze sie 3,5 roku. Same egzaminy to egzamin z rachunkowosci i egzamin z rozliczania kosztow osob zatrudnionych. Hmm... Nie wiem czy dobrze przetlumaczylam, ale wiecie na pewno o co mi chodzi :) (place, urlopy itp.)
Mimo tego staram sie "zyc" normalnie. Dlatego z moim mezem wybralismy sie w miniona niedziele do muzem. Jesli bedziecie kiedys w Wiedniu to POLECAM!
Powiem tak... Jestem nadal pod wrazeniem. Weszlismy do muzeum i tylko wiemy jak wyglada kasa, poczekalnia i toaleta :) Gdyz zwiedzanie odbywa sie w calkowitych ciemnosciach i ma sie tylko laske dla niewidomych, swoje uszy, nos i rece za przewodnikow. Oprocz tego jest osoba prowadzaca, ale i tak idzie sie samemu, potyka, maca... A w srodku czeka na was... sklep i wiele innych rzeczy. Ale nie chce zdradzic. Wybierzcie sie...
Choc przyznam, ze w ostatnim czasie troszeczke przystopowalam. Niedlugo mam dwa egzaminy... Ok, ok dopiero pod koniec kwietnia i w maju, ale dla mnie to ogromne wyzwanie, bo po niemiecku! A ja tego jezyka ucze sie 3,5 roku. Same egzaminy to egzamin z rachunkowosci i egzamin z rozliczania kosztow osob zatrudnionych. Hmm... Nie wiem czy dobrze przetlumaczylam, ale wiecie na pewno o co mi chodzi :) (place, urlopy itp.)
Mimo tego staram sie "zyc" normalnie. Dlatego z moim mezem wybralismy sie w miniona niedziele do muzem. Jesli bedziecie kiedys w Wiedniu to POLECAM!
Muzem nazywa sie "Dialog im Dunkel" ("Dialog w ciemnosci").
Powiem tak... Jestem nadal pod wrazeniem. Weszlismy do muzeum i tylko wiemy jak wyglada kasa, poczekalnia i toaleta :) Gdyz zwiedzanie odbywa sie w calkowitych ciemnosciach i ma sie tylko laske dla niewidomych, swoje uszy, nos i rece za przewodnikow. Oprocz tego jest osoba prowadzaca, ale i tak idzie sie samemu, potyka, maca... A w srodku czeka na was... sklep i wiele innych rzeczy. Ale nie chce zdradzic. Wybierzcie sie...
P.S. Zdjecia nie sa mojego autorstwa.
czwartek, 23 lutego 2012
Kilmt...
Wczoraj wybralam sie na wystawe Gustava Klimta. Dzieki czemu wzbogacilam sie o kolejny naparstek. Jest to moja forma na "pamiatki z podrozy", bo nie chce zasmiecac mieszkania ozdobkami, ktore tylko zbieraja kurz. A tak mam cos zwiazanego z moim hobbym, cos z kazdego odwiedzanego przeze mnie miejsca i cos co sieszy oko.
Wracajac do tematu... Na wystawie moim oczom nie ukazaly sie znane wszystkim obrazy tego tworcy (Der Kuss itp). Byla to wystawa jego prac, ktore znajduja sie w magazynach muzeow, w domach prawatnych i rekonstrukcje jego prac.
W wielu publikacjach mozna przeczytyc, ze Klimt Gustav Klimt byl austriackim malarzem i grafikiem, symbolista. Jednym z najwybitniejszych przedstawicieli secesji, przywódcca wiedeńskiego modernizmu.
Wracajac do tematu... Na wystawie moim oczom nie ukazaly sie znane wszystkim obrazy tego tworcy (Der Kuss itp). Byla to wystawa jego prac, ktore znajduja sie w magazynach muzeow, w domach prawatnych i rekonstrukcje jego prac.
W wielu publikacjach mozna przeczytyc, ze Klimt Gustav Klimt byl austriackim malarzem i grafikiem, symbolista. Jednym z najwybitniejszych przedstawicieli secesji, przywódcca wiedeńskiego modernizmu.
Gustav Klimt
Wiedenczycy kojarza Klimta z jego cudnych prac, ale takze dzieki budynkowi Secesji,a my hafciarki z obrazow jakie mozemy wyszys i powiesic na scianie :)
Budynek Secesji
Freski w budynku Secesji.
czwartek, 16 lutego 2012
wtorek, 14 lutego 2012
Walentynki, walentynki...
Duzo milosci Wam zycze. Dzis i kazdego kolejnego dnia. Choc nie jestem zwolenniczka tego swieta to mysle, ze kazdy powod jest dobry do obdarowania bliskiej osoby cieplym usmiechem, slowami "Kocham Cie" czy dotykiem dloni.
A tu moje tworki z tej okazji, bo kiedy nie serca jak nie 14 lutego? Zmobilizowalo mnie to swieto, mimo wszystko do dzialania :) Wszystkie sypialniane :)
A tu moje tworki z tej okazji, bo kiedy nie serca jak nie 14 lutego? Zmobilizowalo mnie to swieto, mimo wszystko do dzialania :) Wszystkie sypialniane :)
Tu zainspirowana jestem Jolinka, ktora juz dawno podbila moje serce swoimi serduchami :)
A tu miejsce docelowe serducha. Dzwonki bozonarodzeniowe (ale beda u mnie caloroczne, bo je uwielbiam :) ) i rama po lustrze. Stara, nieodnawiania, moja :)
Dwa kolejne.
Tonacja nie walentynkowa, ale moja sypialniana - szarosc, czern, biel...
A ten kolor w tle to lozeczko Malego M. Ma swoj pokoj, ale jeszcze blisko rodzicow, bo niestety budzi sie w nocy i gramoli do naszego lozka :)
środa, 8 lutego 2012
Pozamiatane...
Ale mnie tu dawno nie bylo...
Zycie. Zycie tak pedzi, ze nie moge w to uwierzyc, ze tak szybko mija czas.
Od ostatniego czasu, jak tu bylam, zmienilo sie bardzo duzo u mnie.
Maly M. chodzi do przedszkola (istna batalia na okolo, ze za maly na przedszkole, a on czuje sie tam jak rybka w wodzie :), ale na szczescie ja jestem mama i ja decyduje:) ).
Rozpoczelam kurs ksiegowosci, ktory pochlonal mnie calkowicie. W sumie to nie tylko ksiegowosci sie ucze, ale troche wiecej, aby zostac "ekspertem podatkowym" :) Brzmi strasznie, ale mnie sie spodobalo.
I jeszcze kilka innych mniejszych lub wiekszych rzeczy w naszym zyciu sie podzialo, ale nie bede Was zanudzac.
Robotkowo troche stanelam, bo zrobilam Jeden Wielki Projekt, ktory mnie na kilka dobrych tygodni wylaczyl z zycia robotkowego i pismienniczego, ale o tym innym razem.
Ostatnie takie moje male dzielo. Z gotowego hafciku.
Pudlo dostalam na imieniny od meza, a reszta to juz moje:)
Zycie. Zycie tak pedzi, ze nie moge w to uwierzyc, ze tak szybko mija czas.
Od ostatniego czasu, jak tu bylam, zmienilo sie bardzo duzo u mnie.
Maly M. chodzi do przedszkola (istna batalia na okolo, ze za maly na przedszkole, a on czuje sie tam jak rybka w wodzie :), ale na szczescie ja jestem mama i ja decyduje:) ).
Rozpoczelam kurs ksiegowosci, ktory pochlonal mnie calkowicie. W sumie to nie tylko ksiegowosci sie ucze, ale troche wiecej, aby zostac "ekspertem podatkowym" :) Brzmi strasznie, ale mnie sie spodobalo.
I jeszcze kilka innych mniejszych lub wiekszych rzeczy w naszym zyciu sie podzialo, ale nie bede Was zanudzac.
Robotkowo troche stanelam, bo zrobilam Jeden Wielki Projekt, ktory mnie na kilka dobrych tygodni wylaczyl z zycia robotkowego i pismienniczego, ale o tym innym razem.
Ostatnie takie moje male dzielo. Z gotowego hafciku.
Pudlo dostalam na imieniny od meza, a reszta to juz moje:)
Takie bylo...
To w srodeczku.
W czasie zmian.
I takie jest. (klopoty z lampa i slabe oswietlenie,
przepraszam za jakosc zdjec :) )
przepraszam za jakosc zdjec :) )
Subskrybuj:
Posty (Atom)








