wtorek, 28 lutego 2012

Dialog w ciemnosci

No i gdzie te moje wyszywanki? Na tamborku cos tam dlubie i jest tego nawet, nawet sporo, ale nie mam ochoty na zdjecia, bo niestety pogoda jest okropna, a wiadomo, ze swiatlo ma wielkie znaczenie :) dlatego oczekuje juz wiosny :)

Choc przyznam, ze w ostatnim czasie troszeczke przystopowalam. Niedlugo mam dwa egzaminy... Ok, ok dopiero pod koniec kwietnia i w maju, ale dla mnie to ogromne wyzwanie, bo po niemiecku! A ja tego jezyka ucze sie 3,5 roku. Same egzaminy to egzamin z rachunkowosci i egzamin z rozliczania kosztow osob zatrudnionych. Hmm... Nie wiem czy dobrze przetlumaczylam, ale wiecie na pewno o co mi chodzi :) (place, urlopy itp.)

Mimo tego staram sie "zyc" normalnie. Dlatego z moim mezem wybralismy sie w miniona niedziele do muzem. Jesli bedziecie kiedys w Wiedniu to POLECAM!

Muzem nazywa sie "Dialog im Dunkel" ("Dialog w ciemnosci").


Powiem tak... Jestem nadal pod wrazeniem. Weszlismy do muzeum i tylko wiemy jak wyglada kasa, poczekalnia i toaleta :) Gdyz zwiedzanie odbywa sie w calkowitych ciemnosciach i ma sie tylko laske dla niewidomych, swoje uszy, nos i rece za przewodnikow. Oprocz tego jest osoba prowadzaca, ale i tak idzie sie samemu, potyka, maca... A w srodku czeka na was... sklep i wiele innych rzeczy. Ale nie chce zdradzic. Wybierzcie sie...




 P.S. Zdjecia nie sa mojego autorstwa.

czwartek, 23 lutego 2012

Kilmt...

Wczoraj wybralam sie na wystawe Gustava Klimta. Dzieki czemu wzbogacilam sie o kolejny naparstek. Jest to moja forma na "pamiatki z podrozy", bo nie chce zasmiecac mieszkania ozdobkami, ktore tylko zbieraja kurz. A tak mam cos zwiazanego z moim hobbym, cos z kazdego odwiedzanego przeze mnie miejsca i cos co sieszy oko.


Wracajac do tematu... Na wystawie moim oczom nie ukazaly sie znane wszystkim obrazy tego tworcy (Der Kuss itp). Byla to wystawa jego prac, ktore znajduja sie w magazynach muzeow, w domach prawatnych i rekonstrukcje jego prac.


W wielu publikacjach mozna przeczytyc, ze Klimt Gustav Klimt byl austriackim malarzem i grafikiem, symbolista. Jednym z najwybitniejszych przedstawicieli secesji, przywódcca wiedeńskiego modernizmu.


Gustav Klimt

Wiedenczycy kojarza Klimta z jego cudnych prac, ale takze dzieki budynkowi Secesji,a my hafciarki z obrazow jakie mozemy wyszys i powiesic na scianie :)


Budynek Secesji



Freski w budynku Secesji.



wtorek, 14 lutego 2012

Walentynki, walentynki...

Duzo milosci Wam zycze. Dzis i kazdego kolejnego dnia. Choc nie jestem zwolenniczka tego swieta to mysle, ze kazdy powod jest dobry do obdarowania bliskiej osoby cieplym usmiechem, slowami "Kocham Cie" czy dotykiem dloni.


A tu moje tworki z tej okazji, bo kiedy nie serca jak nie 14 lutego? Zmobilizowalo mnie to swieto, mimo wszystko do dzialania :) Wszystkie sypialniane :)
Tu zainspirowana jestem Jolinka, ktora juz dawno podbila moje serce swoimi serduchami :)



A tu miejsce docelowe serducha. Dzwonki bozonarodzeniowe (ale beda u mnie caloroczne, bo je uwielbiam :) ) i rama po lustrze. Stara, nieodnawiania, moja :)


Dwa kolejne.
Tonacja nie walentynkowa, ale moja sypialniana - szarosc, czern, biel...


A ten kolor w tle to lozeczko Malego M. Ma swoj pokoj, ale jeszcze blisko rodzicow, bo niestety budzi sie w nocy i gramoli do naszego lozka :)


 

środa, 8 lutego 2012

Pozamiatane...

Ale mnie tu dawno nie bylo...
Zycie. Zycie tak pedzi, ze nie moge w to uwierzyc, ze tak szybko mija czas.
Od ostatniego czasu, jak tu bylam, zmienilo sie bardzo duzo u mnie.
Maly M. chodzi do przedszkola (istna batalia na okolo, ze za maly na przedszkole, a on czuje sie tam jak rybka w wodzie :), ale na szczescie ja jestem mama i ja decyduje:) ).
Rozpoczelam kurs ksiegowosci, ktory pochlonal mnie calkowicie. W sumie to nie tylko ksiegowosci sie ucze, ale troche wiecej, aby zostac "ekspertem podatkowym" :) Brzmi strasznie, ale mnie sie spodobalo.
I jeszcze kilka innych mniejszych lub wiekszych rzeczy w naszym zyciu sie podzialo, ale nie bede Was zanudzac.
Robotkowo troche stanelam, bo zrobilam Jeden Wielki Projekt, ktory mnie na kilka dobrych tygodni wylaczyl z zycia robotkowego i pismienniczego, ale o tym innym razem.
Ostatnie takie moje male dzielo. Z gotowego hafciku.
Pudlo dostalam na imieniny od meza, a reszta to juz moje:)

Takie bylo...


To w srodeczku.


W czasie zmian.


I takie jest. (klopoty z lampa i slabe oswietlenie,
przepraszam za jakosc zdjec :) )

środa, 27 lipca 2011

XV Światowe Letnie Igrzyska Polonijne

I znowu bez robótek, ale już coś tam na tamborku grzebię :)

W tym roku po raz 3 będę uczestniczyć w Igrzyskach Polonijnych. Super okazja do zwiedzenia kolejnego polskiego miasta, spotkania z ludźmi z całego świata czy wymienienia doświadczeń na temat życia na obczyźnie. Gdy po raz kolejny już tam jedziemy to spotykamy osoby z poprzednich Olimpiad, fajna sprawa... A tym bardziej w tym roku, bo jedziemy w 3jkę :) Najpierw byliśmy jako dwoje bliskich sobie ludzi z Dużym M., następnie w oczekiwaniu na potomka, a teraz już z Małym M. biegającym za tatą lub mamą :)


















Musiałam się z Wami tym podzielić, bo uwielbiam tą imprezę :) Jest mi tak miło na sercu jak jedziemy i spotykamy się w tak wielkim gronie. Zawsze na Olimpiadach wszyscy pytają "A gdzie następna?" i planują już urlopy, drogę itp., aby móc w kolejnej uczestniczyć :)

W tym roku piękny Wrocław...

Może ktoś ma ochotę nam pokibicować :) Ja zapraszam :)




poniedziałek, 18 lipca 2011

Nowe...

...już jest. Mieszkanko... Dla mnie jeszcze wszyztko w powijakach, ale... Powolutku, powolutku... Na scianach nie mam ani jednego obrazu, na podłogach ani jednego dywanu, na parapecie tylko dwa kwiaty, ale juz wiemy, że tu dłużej pobędziemy :)

Bloga zapuściłam niemiłosiernie. Robótki ręczne również. Nie mogę się doczekać powrotu do nich, ale powoli... Muszę trochę "odgruzować" nasze otoczenie :) Każde pomieszczenie wymaga jeszcze wiele pracy, ale czasu jakoś brak. Mąż praca, ja kurs i tak życie leci.

Przeprowadzkę z powodu wcześniejszych włąścicieli musieliśmy wykonać w jeden dzień!! Dobrze, że z mebli przewieźliźmy tylko szafkę na komputer, łożko i jakieś tam drobiazgi. Reszta mebli... No niestety musieliśmy je odkupić. W tym kraju taki system barbażyński czasami panuje. Ale co tam.

Pokaże tylko zdjęcia z naaajwiekszej naszej dumy :)

Mój ten mały ok. 14m2



A dla chłopaków... 111,5m2



poniedziałek, 13 czerwca 2011

Wstyd, wstyd, wstyd...

No wstyd mi, że ostatnio byłam tu wieeeki temu... Wybaczcie i zrozumcie. Dziś spakowałam pierwsze pudło z naszego "pokaźnego" majatku. Juz za kilka dni czeka nas przeprowadzka do nowego mieszkanka. Jeszcze nic w tej kwesti, organizacyjnie, nie mamy ustalone... Kto pomoże, kiedy malowanie, kiedz rzeczy przekładanie... Ale termin jest. 1 lipca... Tak... A cztery dni wcześniej zaczynam kurs dla matek będących na macierzyńskim. Całe dwa miesiące. A póżniej jeszcze kolejne, jeszcze nieokreślone, bo to ma być już ten właściwy, zawodowy kurs. Cieszę się, bo Mały M. będzie ze mną jeźdźił. On do przedszkola na 2-4h, a ja na kursik. Aż żyć się chce jak człowiek ma szansę w świat wyjść, zdobyć nową umiejętność i patrzeć tak pozytywnie w przyśłość. Niedawno marudziłam Wam jak mi ciężko coś znaleźć. A tu już coś nowego na horyzoncie.


Jestem teraz bogatsza o nowe doświadczenia i jeśli mogę komuś poradzić, młodym matkom, tym co planują dziecko... Niech idą na kurs w czasie urlopu macierzńskiego, niech liczą na pomoc dziadków i wykorzystują to, bo później jest ogromnie ciężko wrócić na właściwe tory... Jeśli tylko jest szansa...

No, a jeśli chodzi o robótki... Dziś niestety nic nie pokażę. To co miało być obfocone leży brudne w koszu na pranie. Małego rączki docierają już wszędzie!! Żywe srebro z niego w 100% :)

środa, 4 maja 2011

Nie lenię się...

Choć po moich wpisach, a raczej ich braku, można w to wątpić :)

Szkolę się i ulepszam kolejną robótkową technikę... szydełkowanie.

Już widziałyście moje szydełkowe drobiazgi, a teraz postanowiłam coś większego wykonać. Serwetę.

Tak mi się to spodobało, że już kolejna prawie na ukończeniu, a w myślach już następne dziergam :) Jak dla mnie jest to wspaniała alternatywa do haftowania. Szybko powstaje kolejny rzadek i pamięta się wzór, więc nie trzeba tak często zerkać do niego.

A oto moja piękność.


W detalu...


I tymczasowe zastosowanie :)


P.S. Nadal poszukuję pracy. Ponad 60 wysłanych i rozdanych podań. 4 rozmowy, na 3 miałam ochotę walnąć drzwiami. Mam alternatywę i to najważniejsze :) A przepraszam... Moja rodzina... TO NAJWAŻNIEJSZE :):)

P.S. II Oj! Minął już mi rok jak jestem tu :) A miałam na początku wątpliwości czy tak długo wytrwam :)

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Wielkanoc 2011

W Dzień Zmartwychwstania Pańskiego życzę Wam wszystkiego dobrego. Dużo szczęścia i radości, pełno pisanek i miłych gości, kurczaczka żółtego i baranka beczącego. Niech nasze serca się radują i Alleluja wyśpiewują.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...